Z biblioteczki Laury – „Samoloty” i „Roboty” Wydawnictwo Babaryba

Laura jako coraz większa gaduła chętnie „czyta” nam bajki,co oznacza, że coraz częściej i chętniej sięgamy po jeden z naszych ulubionych rodzai książeczek – książki bez tekstu. Dzięki nim Laura rozwija wyobraźnię i spostrzegawczość, a my cieszymy się zmianą i tym, że to ona nam czyta 🙂

Do takich należą „Samoloty”, których autorem jest Stephan Lomp oraz „Roboty” Pawła Kłudkiewicza – obie wydane przez Wydawnictwo Babaryba. Kiedy pierwszy raz oglądałyśmy z Laurą „Samoloty” od razu na myśl mi przyszło, że to pozycja idealna dla tych, którzy planują pierwszą podróż tym środkiem lokomocji z dzieckiem. Jako, że my już taką mieliśmy, powspominałyśmy sobie jak to było lecieć samolotem do wujka, przy okazji dokładnie porozmawiałyśmy o tym, co związane jest z samolotami – jak działają, gdzie chowane są bagaże, o konieczności tankowania. Laura mogła zobaczyć, gdzie w samolocie siedzi pilot, gdzie się wsiada i wysiada – wszystko na rysunku, co znacznie ułatwia dziecku rozpoznanie sytuacji – na lotnisku bowiem Laura widziała ogromną maszynę i wielkie schody do niej prowadzące. Dzięki książeczce obejrzała dokładnie co i gdzie się znajduje.

Jak tytuł wskazuje, w książeczce nie ma jednego samolotu – są chyba wszystkie możliwe. Odrzutowe, szybowce, poduszkowce – i kilka innych. Dzięki temu Laura przekonała się, że samoloty mogą mieć różne rozmiary, ale i różnią się ilością osób zabieranych na pokład. Według mnie książka powinna mieć inny tytuł – bo oprócz tytułowych samolotów znalazły się w niej inne latające urządzenia – od helikoptera do balonu.

Jak to bywa w tego typu książeczkach, powiedziana jest w nich historia, możemy więc prześledzić losy bohaterów. Widzimy kto porusza się którym samolotem, z kim spotyka się po lądowaniu, a nawet z jakiej okazji odbył podróż. To naprawdę doskonały sposób do zgłębienia tematu podróży. Jak widać po minach Laurki, książeczka mimo braku słów jest bardzo wciągająca.

Nie mniej zabawy mieliśmy przy okazji książeczki o robotach. Przyzna, że Laura przeszła kilka etapów oglądając tą książką – od zdziwienia i lekkiego strachu (bo jak to roboty!) do zaciekawienia i to takiego całkowitego. Przez kilka dni była to jej ulubiona książeczka, do której często wracała. Przyznam szczerze, że w pewnym momencie byłam już zmęczona robotami, ale Laura była tak zafascynowana, że nic innego nie przemawiało do niej.

Roboty są różne, każdy ma swoje zadanie, jest za coś odpowiedzialny. Są oznaczone i przedstawione tak, że dziecko bez problemu pozna który robot jakie czynności wykonuje. Roboty szykują się do podróży, i to nie byle jakiej, bo okazuje się, że lecą na Ziemię!

Gdy śledziliśmy rodzinnie losy książkowych bohaterów za każdym razem odkrywaliśmy coś nowego, zauważaliśmy nowy szczegół, który ubarwiał nam opowiadaną sobie historię robotów. Laura chętnie odnajdywała poszczególne roboty, mówiła za co są odpowiedzialne i słuchała, kiedy mówiliśmy jej gdzie lecą i czym lecą. Bardzo podobała się jej rakieta kosmiczna, i od tamtego czasu gdy zauważy coś, co kształtem przypomina rakietę, przypomina sobie o robotach.

Najlepszą rekomendacją książki a zarazem dowodem na to, że podobała się ona Laurce jest fakt, że w trakcie odwiedzin cioci Martyny tak ją przekonała do książeczki, że ta sprawiła sobie swój własny egzemplarz!

Obie książki są warte uwagi, obie wnoszą nowości i pomagają odkrywać świat dzieciom – w bardzo przystępny sposób. Polecamy serdecznie!

 Sukienka bonprix

P1170500

P1170502

P1170504

P1170506

P1170510

P1170515

p1190765

p1190768

p1190771

p1190774

p1190777

p1190783

  • |