„Z muchą na luzie ćwiczymy buzie”- biblioteczka Laury

Książeczka, która w naszej biblioteczce pojawiła się całkiem niedawno, po spotkaniu w Olsztynie, od razu podbiła serce moje i Laury. Zabawny tytuł „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie” (Wydawnictwa Nasza Księgarnia) zadziwił, ale i zaciekawił mnie na tyle, że od razu postanowiłam zajrzeć z Laurą do środka. Jako, że książeczka ta zawiera ćwiczenia logopedyczne, miałam do niej dość sceptyczne podejście, bo Laura ciągle się uczy mówić, ale nie byłam pewna, czy będzie chciała wykonywać nudne ćwiczenia, które mają jej pomóc w rozwoju mowy. 

Jakie było moje zdziwienie, gdy już na kilku pierwszych kartkach zauważyłam, że nudne ćwiczenia to tylko mój wymysł! Ćwiczenia, które są nazwane bardzo poważnie ćwiczeniami logopedycznymi (i niewątpliwie taką funkcję pełnią!) są w rzeczywistości zabawami z użyciem ust, języka, policzków i odrobiny chęci do współpracy i dobrego humoru- dziecka i rodzica. Laura po trzech pierwszych kartkach wskoczyła mi na kolana i uważnie oglądała przygody muchy Fefe, powtarzając po mnie słowa i zdania, które mocniej akcentowałam. Zrobiła to sama, bez żadnej zachęty, i świetnie się przy tym bawiła.

Kiedy natomiast doszło do tego, że zaczęłam jej tłumaczyć, jakie ćwiczenia i jak będziemy wykonywać, spisała się na medal! Niekiedy mnie wyprzedzała, gdy chodziło o naśladowanie wozu strażackiego. Przy każdym ćwiczeniu, które angażują różne mięśnie ust, podniebienia i języka, jest dokładnie opisane, na co zwrócić uwagę. Zauważyłam, że wspólna zabawa to podstawa, bo Laura, jako mniejsze dziecko, nie do końca zrozumiałaby z opisu co ma robić, natomiast naśladowanie mamy wychodziło jej znakomicie.  Razem zdrapywałyśmy cukierki z podniebienia-co z początku sprawiało Laurze niemałą trudność, razem liczyłyśmy ząbki, ogrzewałyśmy oddechem rączki. Wszystkie proponowane ćwiczenia zgrabnie łączą się z przygodami muchy Fefe. Nastrój, który nam towarzyszył w trakcie czytania książeczki, doskonale odzwierciedlał tytuł książeczki „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie”. Doskonale się bawiłyśmy, Laura przeżywała przygody Fefe jak swoje własne, i starała się jak najbardziej wczuć w jej położenie, gdy wykonywała zadane ćwiczenia-które traktowała zdecydowanie bardziej jako formę zabawy.

Uważam, że jest to doskonała pozycja już dla mniejszych dzieci, bo takie maluszki świetnie naśladują rodziców i ich miny, a takie ćwiczenia wykonywane od małego, z pewnością nie zaszkodzą, a jedynie wspomogą rozwój mowy.

Jak świetnie się bawiłyśmy z Laurą, potwierdzić może mina Pana T. który wrócił z delegacji, gdy akurat byłyśmy mniej więcej w połowie opowiadania. My się wygłupiałyśmy wytykając języki i pijąc przez słomkę, a on stał z otwartą buzią i nas obserwował 🙂 Polecam!

P1130210 (Copy)

P1130213 (Copy)

P1130214 (Copy)

P1130219 (Copy)

P1130172 (Copy)

P1130173 (Copy)

P1130175 (Copy)

P1130181 (Copy)

  • |