Z biblioteczki Laury: Astrofizyka dla młodych zabieganych Neil deGrasse Tyson wyd. Insignis

„Astrofizyka dla młodych zabieganych” Neil deGrasse Tyson to niesamowity przewodnik po wszechświecie napisany z myślą o młodszych czytelnikach.

Jakiś czas temu w szkole bądź jeszcze nawet w przedszkolu, Laura miała poruszony temat świata. Rozmawiali o układzie słonecznym, o planetach i kosmosie. Bardzo jej się spodobała ta tematyka. Do tego stopnia, że zamiast bajek na dobranoc, przez jakiś czas przeglądała wieczorami przed snem starą książkę swojego Chrzestnego, którą odkopałam w piwnicy rodziców. Był w niej układ słoneczny, na każdej stronie ilustracja planety, księżyców. Do tego niedługi opis, akurat taki, aby nieco wyjaśnić czytelnikowi i zachęcić do dalszych poszukiwań.

Astrofizyka dla młodych zabieganych

O hitowej pozycji „Astrofizyka dla młodych zabieganych” dowiedziałam się niedawno. Od razu jednak pomyślałam, że będzie to idealna książką dla Laury. Jej fascynacja wszechświatem nie maleje, a zadaje nam coraz więcej skomplikowanych pytań. Tyle ile wiem i jestem w stanie tłumaczę jej, jednak gdy nie jestem czegoś pewna, wolę nie wprowadzać jej w błąd. Nie chcę też jej zbywać i gasić tego zainteresowania, bo jeżeli to się rozwinie, to uważam chęć obserwacji tego, co widać na niebie, za niesamowicie interesujące hobby 😀 Dlatego też książka, która w przystępny sposób ma przybliżyć czytelnikowi tajemnice wszechświata, to coś co bardzo mnie zainteresowało. Zachęcona tym, że w samym tytule jest już słowo „młodych” uznałam, że będzie to idealny dodatek do świątecznego prezentu. Jednak nie chciałam dać jej Laurze w ciemno, dlatego postanowiłam sama zapoznać się treścią i ocenić jej dostępność dla dziecka.

Przyznam, że książka bardzo szybko mnie wciągnęła. Nie wiem, czy faktycznie jest tak fascynująca, czy po prostu napisana tak prostym językiem, że w końcu zaczęłam rozumieć coś więcej w tych trudnych opisach powstawania świata 😉 Ale jedno jest pewne- czytając, bardzo szybko się wciągnęłam. Autor zainteresował się astrofizyką gdy był chłopcem, i zapewne dlatego teraz dobrze wie, że dzieciom trudniej wszystko pojąć. Dlatego też postanowił napisać coś, co nie zniechęci ich to zadawania pytań, a wręcz przeciwnie. Odpowiedzi na nurtujące małych naukowców (i ich rodziców) pytania, napisane są w sposób przystępny. Neil tłumaczy wszystko bardzo dokładnie, obrazowo, wyjaśniając wszystko krok po kroku nawet wtedy, gdy teoria dotyczy protonów, neutronów, antymaterii i pierwszych sekund powstawania kosmosu.

Nie będę ściemniać, że to książka dla maluchów. Nie, przypuszczam, że Laura nie zrozumie póki co nawet połowy z tego, co jest tu napisane. Ale…. Z tej drugiej połowy już coś dla siebie wyciągnie. A że pojawiają się i żartobliwe teksty, i całość jakaś taka lekka jest i łatwo się czyta, to z pewnością za jakiś czas sięgnie po nią znowu. Nie będę też ściemniać, że teraz będzie czytała ją sama. To nie ten poziom, składanie liter w takich wyrazach pochłonęłoby ją na tyle, że na zrozumienie treści nie miałaby już czasu i siły. Książka jest jednak podzielona na rozdziały, dlatego można zamienić bajki na dobranoc 🙂 Ponadto, rodzic też sporo wyniesie dla siebie.

Książką zawiera również ilustracje. Są i zdjęcia i obrazki, na których w przystępny sposób wyjaśniane są omawiane tematy. Uważam, że to naprawdę idealna pozycja dla dziecka, które wykazuje zainteresowanie tą tematyką. Powiem więcej, niejednemu rodzicowi może również się spodobać. Zawsze lepiej czytać coś, co jest napisane przystępnym językiem, niż studiować encyklopedię. Polecam, z czystym sumieniem, idealny prezent dla starszaka. Więcej o książce i autorze przeczytacie na stronie Wydawnictwa Insignis.

  • |