Wspomnienie ciąży – plusy i minusy mojego stanu błogosławionego

Wspomnienie ciąży

Od porodu minęło już trochę czasu. Pamiętam, jak pod koniec stanu zwanego „błogosławionym” czekałam na koniec. Było mi źle, ciężko i chciałam już Damianka mieć po tej stronie. Czy teraz po czasie tęsknię za tym, że nosiłam go pod sercem?

Wiele kobiet uwielbia stan w którym się znajdują będąc w ciąży. Ja lubię ten okres tylko z tego względu, że jest on niezbędny, aby później cieszyć się maluszkiem „po tej stronie”. A teraz tak już całkiem na poważnie, czy naprawdę tych minusów jest według mnie więcej niż plusów?

Po dwóch przebytych ciążach, nieco różnych, mam pewien obraz tego, czego można się spodziewać. Na pierwszy ogień te złe wspomnienia, rzeczy, które sprawiają, że o kolejnej ciąży ani myślę!

Minusy ciąży

Nie znosiłam bólu (druga ciąża), przez który miałam ograniczone ruchy, musiałam bardzo powoli wstawać w nocy, i który sprawiał, że się rozbudzałam. Ból towarzyszył mi od około 20 tc i raz był mocniejszy, raz słabszy. Ale był, każdej nocy i dnia, jeżeli w dzień kładłam się na dłużej.

Uczucie ciężkości i ograniczone ruchy, gdy brzuch już był duży. Pamiętam, jak ciężko wstawało mi się z mojej kanapy. Znowu w drugiej ciąży było to bardziej nasilone niż w pierwszej. Z Laurą do końca byłam w stanie bez problemu pomalować paznokcie u stóp, z Damiankiem było to możliwe, ale nieco utrudnione. Do tego szybkie męczenie się w trakcie chodzenia.

Wahania nastrojów, spowodowane w większości burzą hormonów, a trochę moim charakterem 😉 Zupełnie serio, zmiana o 180 stopni i przejście z ataku śmiechu w histeryczny płacz to nic fajnego. Zapytajcie Pana T. 😀

Ciągłe uczucie zmęczenia i senność. Pojawiło się z Laurą, a teraz było jeszcze silniejsze. Straciłam wiele dni na …. spanie! a i tak byłam ciągle zmęczona i śpiąca. Do tego bezsenne noce pod koniec ciąży gdy zmiana pozycji to nie lada wyczyn. Jakby nie mogło być po prostu normalnie!

Inne dolegliwości lub ograniczenia ciążowe, jak ciągłe uczucie pełnego pęcherza  czy niemożność spożywania alkoholu nie są złe. Teraz doszła dieta cukrzycowa, co tez na złe mi nie wyszło. To nie są rzeczy, które by mi przeszkadzały w okresie ciąży. Mimo, że też wymagają pewnej dyscypliny czy poświęcenia (tu bardziej mam na myśli ciągłe wstawanie w nocy niż brak alkoholu) to nie są tak uciążliwe jak to, co wymieniłam wyżej. Przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie gorsze były moje humory, których nienawidziłam.

Po minusach, których nie ma aż tak wielu – bo naprawdę spodziewałam się, że będę wymieniać bez końca, tak źle mi się kojarzył okres ciąży – nadszedł czas na plusy. Może nie do końca plusy, a po prostu miłe chwile i momenty, które zapamiętałam z kresu obu ciąż.

Plusy ciąży

Miejsce pierwsze to oczywiście ruchy dzieci. Ta świadomość, że reagują na mój głos, na dotyk mojej ręki, czy po prostu na bicie mojego serca, to coś niesamowitego! I co z tego, że czasami zaboli czy zaliczymy kopniaka w pęcherz. To nic, skaczący brzuch to cos pięknego, czego doświadczyć może tylko kobieta w tym okresie. I za tym będę tęsknić.

Miłą chwilą było pierwsze badania USG, na którym widać było serduszko.  Ta ulga, radość i szczęście. To piękne uczucie i piękna chwila, zresztą nie tylko pierwsze, ale także każde kolejne USG, mimo że poprzedzone strachem o maleństwo, to zawsze wywoływało pozytywne emocje  i uczucia.

Świadomość tego, że rozwija się we mnie mały cud. To wspaniałe uczucie. I jeszcze obecność Laury przy drugiej ciąży, jej pozytywne emocje, które mi towarzyszyły. Wszystko to sprawia, że serce rośnie i radość z oczekiwania na maleństwo jest jeszcze większa.

Myślę dalej, ale to chyba były najważniejsze dobre strony bycia w ciąży, oczywiście z mojego punktu widzenia. Najważniejszy jest oczywiście fakt, że ten mały cud po 9 miesiącach pojawia się na świecie i można go przytulić.

Czy po tym wszystkim chciałabym być jeszcze w ciąży? Tuż po porodzie Laury mówiłam, że nie chce więcej dzieci. Z biegiem czasu to się zmieniło i bardzo pragnęłam mieć drugie dziecko. Po urodzeniu Damianka stwierdziłam, że mogłabym mieć kolejnego maluszka za rok, ale bez chodzenia w ciąży. Kto wie, może po trzecim stwierdzę, że ta ciąża wcale nie taka straszna i można w niej chodzić ciągle 😉

Generalnie, sam okres ciąży nie jest dla mnie atrakcyjny, nie promienieję i nie czuję się rewelacyjnie jak niektóre Mamusie. Nie jest jednak aż tak zły czy traumatyczny, abym całkiem źle go wspomniała. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się po tych miesiącach oczekiwania, to po prostu jestem wdzięczna, że mogłam tego doświadczyć po to, aby pojawili się oni 🙂

sukienka bonprix

zdjęcia Joanna Misiak

  • |