The Christmas time…
Obijamy się. Od dokładnie 9 dni Pan T. ma wolne, ja mam wolne, a Laura też tylko dwa razy w tym okresie była w żłobku. Mamy czas bardzo rodzinny, nadrabiamy wyjazdy Pana T., spotykamy się z Rodziną, Laura poznaje się bliżej z Tatą Chrzestnym, z którym niestety przez odległość ma ograniczony kontakt. Cieszymy się sobą, korzystamy jak tylko się da. Mieliśmy Rodzinną kolację Wigilijną, Święta też w gronie najbliższych, później Chrzest Święty kuzyna Laury. Dość intensywnie, ale odpoczywaliśmy. W końcu tyle czasu razem. Nie będę zanudzać relacją, powiem jeszcze, że ostatniego dnia zdążyliśmy skorzystać ze śniegu, i Laura miała śniegowego przyjaciela, którego bardzo polubiła. Zapraszam na porcję zdjęć z ostatnich dni Starego Roku.
Tworzyliśmy papier do prezentów 🙂 niestety wystarczyło na jeden prezent, później Laurze skończyła się wena do malowania.

Jeden z prezentów. Jak widać u Laury odezwał się instynkt, czule opiekuje się swoją małą „Pipi”.

Robiliśmy dinozaury, bardziej my niż Laura, ale ona chętnie oglądała.

Był pierwszy raz Laury z zimnymi ogniami. Trzymała dzielnie, nie bała się.

Kolejny prezent, zestaw lekarski od Mamy Chrzestnej. Strzał w dziesiątkę. Teraz cała nasza Rodzina na pewno będzie zdrowa, z takim lekarzem jak Laura!

Powrót do domu…. i nowy przyjaciel. Kici 🙂

Pierwszy Bałwan z życiu Laury!

Nasze dzieciństwo- próba wciągnięcia Laury do zabawy udała się 🙂

Północ w Sylwestra Laura przespała, wcale jej się nie dziwię, nic szczególnego, kolejny rok za nami….a w tym roku Matka ostatni raz ma dwójkę na początku 🙁 
  • |