5 rad, które pozwolą na stworzenie szczęśliwego małżeństwa

Dzisiaj świętowaliśmy z Panem T. czwartą rocznicę ślubu. Można powiedzieć, że to żaden sukces, co to są cztery lata razem, że życie pokaże i że porozmawiamy za kilkadziesiąt lat. Można. Ale można też powiedzieć, że to były wspaniałe cztery lata, pełne miłości i ciepła, pełne walki o to, żeby ten związek był taki, jaki jest. To były nasze cztery lata, i dla nas jest to wielki sukces, z którego jesteśmy bardzo dumni. I wcale nie dlatego, że było nam tak ciężko razem wytrzymać, że musimy się tym chwalić. 

To wielki sukces, bo z radością myślę o kolejnych czterech, a później kolejnych i kolejnych…. Czytając życzenia od Was na fb, pomyślałam, że ja naprawdę się cieszę, że ostatnie cztery lata spędziłam z Panem T. A to chyba znaczy, że jest nam razem dobrze.


I to od nas zależy, czy za rok będziemy świętować, czy raczej ten dzień będzie należał do tych, które z kalendarza chcielibyśmy wykreślić.

Po pierwsze

Trzeba słuchać i rozmawiać. Z partnerek (i partnerką) jest jak z dzieckiem. Trzeba słuchać, a nie tylko udawać, że słuchamy. Rozmowa to podstawa, i gdy tylko zauważę, że zbyt długo zajmujemy się wszystkim dookoła, mówię sobie i Panu T. stop i proszę o rozmowę. Rozmawiamy o przyszłości, naszej wspólnej, o Laurze, o uczuciach. O wszystkich tych rzeczach, które wychodzą poza standardowe „co na obiad” i „jak było w pracy”. Bo nie samym jedzeniem i pracą człowiek żyje. Ja uwielbiam ten czas, kiedy siadamy, bądź leżymy razem, i po prostu rozmawiamy.

Po drugie

Trzeba szanować. Bez szacunku nie będzie związku. Czasami współczuje dziewczynom, które opowiadają mi, jak są traktowane przez partnerów. Może się to wydawać takie nierealne, ale niestety tak jest. Nie dotyczy to tylko mężczyzn, dotyczy to również kobiet. Bardzo to smutne, dlatego staramy się z Panem T. nawet w nerwach odnosić się do siebie z szacunkiem. Każdego innego dnia, jest to dla nas naturalne. chcemy Laurę nauczyć szacunku do innych, więc zaczynamy od siebie. Zresztą, skoro obecna jest miłość, szacunek powinien być rzeczą normalną.

Po trzecie

Zawsze po kłótni się godzimy. Rozmawiamy, dyskutujemy, wymieniamy poglądy. Ale nigdy nie rozchodzimy się pokłóceni. Uważam, ze to najgorsza rzecz jaką można zrobić. Przez to problemy się nawarstwiają, jest coraz gorzej i coraz trudniej dojść do porozumienia, jeśli człowiek chodzi „nabuzowany”. Dlatego po kłótni nie rozstajemy się, zawsze tego samego dnia rozwiązujemy problem, tak, aby kolejny dzień zacząć z czystym kontem.

Po czwarte

Zawsze pamiętamy o sobie. Nie chodzi mi o to, że nie mamy nic tylko „swojego”, ale o to, że podejmując jakieś decyzje, zawsze myślimy o tym, że my to para. Zawsze zastanawiamy się, co druga połowa by pomyślała, jakby się czuła z dana rzeczą i konsultujemy się. nie robimy nic wbrew drugiej osobie, i nie robimy nic, co mogłoby ja zranić (przynajmniej nie celowo 😉 )

Po piąte

Nie przeszkadzamy sobie. Przynajmniej staramy się. Każde z nas ma swoje zajęcia, można by rzec hobby, i w miarę możliwości się w nich wspieramy. Nie mam pretensji, kiedy Pan T. idzie na rower, a ja kąpie Laurę i kładę ją spać, bo wiem, że on zrobi to, kiedy ja będę chciała pisać post na blog. Każde z nas jest osobną jednostką, dlatego rozumiemy i szanujemy to, że potrzebujemy czasami chwili dla siebie. Nie przeszkadzamy, jedynie się wspieramy i umożliwiamy korzystanie z chwili dla siebie.

Macie podobne sposoby na utrzymanie związku w dobrej kondycji? Jeśli tak dajcie lajka 🙂

IMG_6963 (Copy)

  • |
    • Mądrze napisałaś. Raz jeszcze życzę Wam wszystkiego co najlepsze :)!!
      Nasz sposób na to żeby było dobrze- wygłupy! Mamy bardzo podobne poczucie humoru, które jest na bardzo prymitywnym poziomie i wzajemnie się nakręcamy. Kupa śmiechu jest najlepszym lekarstwem na wszystko!! 😀

    • Katarzyna Kozak

      Świete słowa :)! Rozmowa to podstawa:). Ja jeszcze dodałabym drobne gesty:) zarówno aby zauwazać je jak i samemu sprawiać;)

      • genialne! drobne gesty, ale znaczą bardzo dużo!

    • Spóźnione, ale szczere – wszystkiego najlepszego przez kolejne 40 lat! 🙂

    • Piękne zasady 🙂 a my z W. też jesteśmy 4 lata po ślubie 🙂

    • Joanna Narel

      A ja miesiąc po ślubie i szaleję, jest różnie, czasami dobrze, czasem jest płacz, ważne, aby się docierać, choć co ja na razie mogę mówić 🙂
      Życzę Ci kolejnych pięknych lat z rodziną!

      Needle♥