Rytmika dla niemowląt :)

Laura ma już ponad 4 miesiące, od jakiegoś czas staram się spędzać z nią jakaś część czasu w dzień na różnych zabawach muzycznych. Jak na razie mamy ograniczone pole do popisu-Mała nie poskacze, sama nie zaklaszcze, nie zrobi obrotu. Jednak to nie problem-niemowlaki też można edukować muzycznie i bawić się z nimi w ten sposób.

Przecież pierwsze muzyczne dźwięki dziecko słyszy jeszcze w naszym brzuszku-bicie naszego serca. Podobno do 1 roku życia dziecko ma bardzo dobry słuch muzyczny.

Muzyczne zabawy w takim młodym wieku mają bardzo dużo plusów:

  • stymulują rozwój dziecka;
  • rozwijają zdolność dziecka do komunikacji;
  • czynią dziecko wrażliwszym;
  • wpływają na koordynację pracy dwóch półkul mózgowych;
  • pomagają dzieciom w wyrażeniu emocji;
  • mają pozytywny wpływ na pamięć.
Na pewno jest jeszcze wiele innych pozytywnych aspektów, mi jednak tyle wystarczy, żeby „zadbać” w miarę możliwości o muzyczny rozwój mojego dziecka.
Poza tym zabawa muzyką to sama przyjemność!

Jak my muzycznie spędzamy czas z Laurą?

  • Od urodzenia Laura często słucha muzyki z odgłosami natury-szybko zasypia przy różnych dźwiękach ptaków czy szumie morskich fal. Wieczorami do snu puszczałam jej łagodne kołysanki, od jakiegoś miesiąca są to utwory klasyczne. I nie robię tego na siłę, ona naprawdę szybko zasypia przy muzyce 🙂
  • Często śpiewam jej piosenkę „kaczuszki” bawiąc się przy tym i machając jej i swoimi rączkami, czasami kołysząc ją w rytm lub „podrzucając” gdy leży na moich kolanach. To jedna z naszych ulubionych pozycji-ja się kładę i podkurczam nogi robiąc dla niej taką kołyskę-ona wtedy leży na mnie a ja mogę ją kołysać ruszając nogami lub też właśnie lekko podrzucać poprzez podnoszenie bioder, jest w tej pozycji bezpieczna bo leży w zgłebienu między nogami, dzięki czemu mogę zająć się jej rączkami lub stópkami-i udawać że nimi klaszczę w rytm muzyki itp.
  • Czasami jak słuchamy muzyki biorę grzechotkę i uderzam do rytmu piosenki, jak nie mam grzechotki klaszczę tak żeby Laura widziała, albo podśpiewuję po prostu;
  • Ostatnio zaczęłam też wykorzystywać fakt zaineteresowania Laury muzyką i często w trakcie obcinania paznokietków śpiewam Jej ulubioną piosenkę z mojego dzieciństwa pt. „Laleczka z saskiej porcelany” do posłuchania tutaj-klik. Ona jest wtedy bardzo zasłuchana-śpiewałam ją już jak Laura byłą w brzuszku pewnie dlatego, dzieci kojarzą melodie które słyszały w życiu prenatalnym;
  • Tata często wymyśla melodie i śpiewa Małej „piosenki” złożone z pojedynczych sylab-dla niego pewne ułatwienie a dla Małej doskonała zabawa połączona z nauką mówienia-czasami chętnie powtarza zasłyszane dźwięki a czasami odpowiada po swojemu;
  • Standardem jest oczywiście melodyjka z zabawek, maty czy leżaczka-bujaczka, takie trochę pójście na łatwiznę z naszej strony, kiedy potrzebna jest chwila spokoju, ale ważne że Laura wtedy nie próżnuje bo uczy się sama.
  • Biorę Laurę i na ręcę i tańczę z nią jak słuchamy radia 🙂
  • Próbowaliśmy grać na gitarze ale jak na razie tym nie była zainteresowana, ale na pewno do tego wrócimy!
W tej chwili nic więcej nic przychodzi mi do głowy. Mała jest już na tyle duża że właśnie planujemy zakup dużej piłki-widziałam fajne ćwiczenia na piłce, które połączą zabawę z muzyką z rozwojem ruchowym.
Przez jakiś czas zastanawiałam się nad zapisaniem naszej dwójeczki na specjalne zajęcia muzyczne dla niemowlaków (są u nas od 4 miesiąca życia). Ale nie jestem do końca przekonana. Jestem pewna że zabawy muzyczne są potrzebne, ale nie jestem pewna czy klaszcząc tam osiągniemy lepsze efekty niż klaszcząc w domu, wtedy kiedy mamy ochotę-bo dużo zależy też od nastroju dziecka-tak jak i my nie zawsze przecież jest chętne „do tańca”. może kiedyś spróbuje, żeby poduczyć się ciekawych zabaw.
 
A Wy co myślicie o tego typu zajęciach prowadzonych samemu w domu jak i tych w specjalnych prowadzonych w grupach?

Na koniec kilka zdjęć Laury bawiącej się grającą farmą-dwa dni temu nauczyła się sama ciągnąć krówkę żeby zabawka grała 🙂 Dzisiaj i ciągnęła i badała buźką 😀 



  • |