Rozgadana dwulatka-rozwój mowy Laury

A dokładniej rozgadana Laura, która niebawem, za cztery miesiące skończy lat 3. Minęło szybko, to jak szybko, widać po zmienianej ciągle garderobie, długości włosów, oraz ilości słów, których z dnia na dzień Laura wypowiada coraz więcej. Czasami tak dużo, że nas, rodzonych rodziców to przeraża! Oczywiście głównie cieszymy się, bo wiemy, że Laura rozwija się prawidłowo, no i dogadać się nią częściej można (o ile nie umyśli sobie, żeby było inaczej). 

Ilością wypowiadanych słów często nas szokuje, jednak niekiedy zadziwia nas również to, jakich słów Laura potrafi użyć. Albo jak je łączyć. Jedną z wielu niezgłębionych tajemnic jest to, że dzieci potrafią zapamiętać całe wypowiedzi dorosłych, o których przypominają w momentach, w których wcale się tego nie spodziewamy!

Czasami Laura powie coś, lub zada pytanie, które wywołuje na naszych twarzach uśmiech. I dlatego, że jesteśmy dumni, że tyle już potrafi (ostatnie 2-3 miesiące, to tak ogromny przełom, że ciągle jestem w szoku i przyzwyczajam się, że prowadzę z moją córką dialogi, a nie tylko monologi, jak było do tej pory), ale również dlatego, że potrafi nas rozbroić swoją szczerością i bezpośredniością. I non stop uważamy. Po wpadce Pana T., który miał małe problemy w trakcie montowania fotelika w samochodzie (postanowił ulżyć sobie słowami „no kurde….”, a Laura od razu powtórzyła, z tą samą co Pan. T intonacją „no kute….”) uważamy co i kiedy mówimy 😉

Całe szczęście nie jest z nami tak źle, co obserwujemy każdego dnia, słuchając bawiącej się Laury. Na instagramie pokazywałam zdjęcie bawiącej się lalkami Laury, która w trakcie zabawy używała dialogów, które mają miejsce u nas w domu. Wzruszenie niesamowite, ale i ulga i duma z siebie, że nasze dziecko może uczyć się takich zwrotów i wyrażeń, a nie musi słuchać w domu czegoś, czego później byśmy się wstydzili.

„Czemu zrobiłaś taką gorącą herbatę?”

„Przepraszam mamusiu, nie chciałam, to jest moja wina”

„Jak Pepa tak zrobiłam bąbelki” powiedziała Laura dmuchając przez słomkę do kubka z herbatą

„Jaka piękna praca! Taka piękna praca” Laura często wpada w samozachwyt, gdy kończy jakąś kolorowankę czy inna pracę plastyczną

„Będziemy smakować?” pyta, gdy zabronimy zjeść kolejne ciastko, jakby smakowanie to było co innego niż jedzenie… gdy upominam słyszę „ja tylko smakować chciałam”

„Chciałam tylko się dzielić z mamą” gdy gwizdnęła leżący na stole aparat- tak się kończą nauki o dzieleniu zabawkami z innymi

„Wszystko w porządku?” gdy mam smutną minę

„Chodź, przytul Laurę” po tym, jak kopnęła mnie w szczękę gumową podeszwą od kapcia. Czy u Was też pocałunek i tulenie leczy wszystkie rany?

„Ty jesteś mama Sylwia, ja  jestem Laula Małkowicz (nasze nazwisko jest zdecydowanie za trudne póki co dla Laury), tata jest T. Małkowicz, a lampki są wysoko….” ??? Faktycznie lampki wiszą wysoko, ale co maja na nas i naszego nazwiska? Nie wiem.

Jest jeszcze dużo sytuacji, których nie pamiętam, ale każda z nich, to kolejny krok Laury. Kolejny mały sukces, który sprawia, że jestem szczęśliwa. Poza tymi momentami, gdy Laurze włącza się program „gaduła”, i zaczyna mówić dużo, ale szybko i byle jak, tak, że chyba nawet ona sama siebie nie rozumie.

  • |