Podkładka na stół i ochraniacz na krzesło Haniola – po co to i dla kogo?

Laura wdała się po części w mamusię, uwielbia zabawy kreatywne, które niejednokrotnie należą też do brudzących, a po części w tatusia, przez co w trakcie jedzenia wszystko dookoła jest zagrożone. I świetnie, jest dzieckiem i ma prawo brudzić siebie i otoczenie 🙂 Jednak wiadomo, lepiej unikać sytuacji stwarzających zbyt duże zagrożenie i dmuchać na zimne – lepiej zapobiegać plamom, niż później je wywabiać!

Próbowałam podkładać gazety, papiery, kartony i plastikowe podkładki, aby ograniczyć do minimum ryzyko uszkodzenia stołu w trakcie naszych zabaw kreatywnych. Niestety, papiery się darły bo albo namokły od farbek, albo nie wytrzymały po prostu naprężenia w trakcie przemieszczania się łokci Laury po stole. Kartony nie były dobrym pomysłem, ciągle było ich za mało i średnio chciały współpracować. Plastikowe podkładki ze sklepu były po prostu za małe i szybko się niszczyły.

To była tylko jedna z moich bolączek, drugą było brudzenie krzeseł w trakcie jedzenia. Krzesełko do karmienia, które służyło nam bardzo długo (baby design candy) wylądowało w piwnicy i Laura zaczęła jeść z nami przy stole. Wszystko było pięknie, dopóki nie okazało się, że na krzesłach pojawia się coraz więcej plam, a że są to krzesła obite materiałem, i to dość jasnym, z ich usuwaniem zaczęły się robić problemy.

Każda pomoc jest dobra i nieoceniona, dlatego chętnie przygarnęłam podkładkę na stół oraz ochraniacz na krzesło od Haniola. Kolor można sobie dobrać, wzory też są różne, więc stwierdziłam, że oprócz funkcyjności, rzeczy te pełnić będą również rolę dekoracyjną. Nie zawiodłam się, zresztą Laura również była oczarowana uroczymi krówkami, a kropeczki też znalazły jej uznanie.

Ochraniacz na krzesło

Ochraniacz na krzesełko jest uniwersalny, posiada troczki, którymi przywiązywany jest to tylnej części krzesła. W zależności od modelu krzesła wiązany będzie w różnym miejscu, u nas do nóg. Jest dość duży, tak więc pasować będzie na różnej wielkości krzesła – zarówno te mniejsze, jak i te o większych siedzeniach. Kształt krzesła też nie stanowi problemu – materiału starczy na tyle, że doskonale zakryje i kwadrat i koło, i jeszcze brzegi pięknie przykryje. Materiał na początku wydawał się dość sztywny, jednak już pod koniec pierwszego dnia idealnie „opatulił” krzesło.

Czy dobrze chroni przed plamami?

U nas sprawdzony na zupach – nie były to wielkie ilości, jednak dał radę, nie przepuścił. Do tego sosy, dżem, jogurt i chyba co drugi posiłek, który Laura zjadła w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Sporo tego, ale ochraniacz dał radę! Myślę, że przy wylaniu całego kubka picia mógłby być problem, jednak takie wypadki zdarzają się bardzo sporadycznie, i raczej nie na krześle, na którym dziecko siedzi.

Brud schodzi w miarę dobrze przy czyszczeniu takim „na już” mokrą ścierką, jednak całkowite odświeżenie ochraniacz to pranie, które jak najbardziej jest możliwe i nie powoduje zużycia ochraniacz – nadal zachowuje kolory, przynajmniej po 2 czy 3 praniach, tyle jak  na razie zrobiłam ja.

Czy jestem zadowolona? Tak, oprócz ochrony krzesła Laura odnalazła swoje miejsce przy stole. Wie, że to tam siada i je posiłki, jest zadowolona, że on wyściela jej siedzenie. Podoba się jej, nie przeszkadza jej, że coś leży na jej krześle. Nauczyła się też, że jak coś się pobrudzi to nie ma paniki (nie żebym na nią krzyczała normalnie, ale zdarzało się, że było jej przykro jak jakiś wypadek się zdarzył). Teraz przyjmuje to ze spokojem i mówi, że się wypierze! Obie więc zyskałyśmy spokój.

Do obejrzenie na stronie sklepu w kategorii do zabaw plastycznych.

Podkładka na stół

o tym, że zabawy kreatywne w domu lubimy wie już i przyjaciółka  Laury, i Panie w przedszkolu. Ja sama często coś zmaluję, a Laura coraz chętniej się do tego przyłącza. I fajnie, jak się nudzimy to zabieramy się do pracy. Ostatnio tworzyłyśmy nasze pierwsze ozdoby choinkowe w tym roku, wcześniej podkładka sprawdzana była przy malowaniu prezentu dla Taty na dzień chłopaka, miała przygodę z dynią przed Halloween. Do tego normalne użytkowanie – malowanie kredkami i mazakami, a także służenie jako podkładka do jedzenia.

Jest kilka wersji kolorystycznych, do podejrzenia w sklepie Haniola, my mamy białą z krówkami i kropkami z drugiej strony.  Laurze przypadła do gustu, swoją stara podkładkę oddała bez chwili wahania. Największym plusem tej jest niewątpliwie jej rozmiar – to naprawdę spora podkładka! Mniej więcej dwa razy rozmiar standardowej podkładki, którą kupić można w sklepie. To naprawdę duży plus – gdy położymy blok do malowania farbami, i dla farbek i dla kubka z wodą znajduje się miejsce. To co jest brudne po zabawie to jedynie pędzle, Laura i podkładka 🙂 To duży plus!

Co do czyszczenia – jest wykonana z takiego materiału, który wystarczy przetrzeć wilgotną ścierką. Przy zaschniętych zabrudzeniach, czy też przy zabrudzeniach farbami, których pigmenty dość mocno wniknęły w podkładkę, śmiało można użyć nieco drastyczniejszych środków, typu krem do czyszczenia (taki używany w kuchni czy łazience). Mi przebarwienie pojawiło się po malowaniu farbami akrylowymi – są one zdecydowanie inne niż zwykłe plakatówki. Trochę się zmartwiłam, bo został ślad, z którym już się nawet pogodziłam, jednak gdy zebrałam się na odwagę na użycie tego środka okazało się, że wszystko można usunąć bez mocnego tarcia, dzięki czemu kolory krówek nie ucierpiały!

Podkładka jest całkowicie nieprzemakalna, to duży plus przy obrusach. My takie kładziemy od święta, jednak i stół staramy się chronić, więc już żadna herbata czy zupa nie są straszne.

W zasadzie obiecałam autorce tych cudowności, że postaram się o minusach napisać. Ale nie ma takich. Może rozszerzyłabym nieco gamę kolorów (ale myślę, że to kwestia czasu). I tyle. Jakość pierwsza, nic się nie pruje, nie odbarwia. Używane po trzy razy dziennie do jedzenia, oraz dwa razy w tygodniu do prac cięższych, nie straciło nic. Po pierwszych obawach związanych z przebarwieniem okazało się, że można się tego pozbyć, więc tak jakby problemu nie było. Wyglądają fajnie, są praktyczne. Cena nieco wyższa niż tych sklepowych, jednak są i większe i dużo lepszej jakości, więc nie ma co porównywać.

Myślę, że to doskonały prezent dla dziecka – zamiast słodyczy, gdy idziemy do znajomych, czy jako prezent urodzinowy. Szczególnie polecam dzieciom lubiącym kreatywne zabawy, ale także tym, które uczą się jeść samodzielnie, a chcecie szybciej zrezygnować ze stolika dziecięcego.

Haniola oferuje również podkładki wodoodporne, które możecie wziąć na spacer. Warto zajrzeć do sklepu – nie ma tam przepychu, jest to co potrzebne, zrobione z wielka starannością. Naprawdę polecam! Dajcie kciuka jeżeli uważacie, że takie gadżety są przydatne 🙂

p1190135

p1190140

p1190142

p1190171

p1190177

p1190794

p1190814

p1190910

p1190962

p1200192

p1200194

p1200195

p1200197

p1200199

Obecny wygląd podkładki (prawie trzy miesiące używania non-stop!)

p1200202

p1200203

  • |