Pierwsze  cztery miesiące z życia Damianka

Rozwój Damianka w pierwszych miesiącach życia

Minęły już ponad cztery miesiące odkąd Damianek jest z nami. Czy jego obecność zmieniła nasze życie? Tak. Czy zmieniła nas? Tak. Czy zaskakuje nas? Tak. Czy jest ciężko? ?Bywa. Czy cieszymy się z tego, że jest z nami? Zdecydowanie TAK!

Pierwsze momenty poznawania siebie nawzajem miały miejsce w szpitalu. Zakochałam się w młodym gdy go tylko zobaczyłam. Wiadomo, kochałam go odkąd się dowiedziałam, że w ogóle jest. Ale to było jak strzał 🙂 Zobaczyłam go i było po mnie! Pierwsze nasze wspólne chwile to było tulenie się, karmienie, tulenie, tulenie i jeszcze raz tulenie. Mogłam to robić ciągle. Pomijając gorąco i wszystko to, o czym pisałam wspominając pobyt w szpitalu, to był jeden z najfajniejszych okresów mojego życia.  Obserwowanie tej małej istotki, jak poznaje nowy świat.

W domu było podobnie. Laura również od razu pokochała brata. Nie miała pretensji o to, że go tyle tulę. Sama też gdy tylko mogła, chciała poczuć jego ciepło. Okres bycia noworodkiem upłynął nam pod znakiem tulenia się …. i czyszczenia noska 🙁 Niestety, dopadł nas paskudny katar, i było z nim trochę walki,  o czym w innym wpisie. Tym bardziej jednak często Damianek spał na mnie, aby główka była wyżej. Pierwszy miesiąc minął zdecydowanie na szybko!

A później? Było juz tylko …. coraz szybciej! Dzisiaj mamy już  ponad cztery miesiące i ja nie wiem, kiedy ten czas zleciał. Młody rozwija się w zastraszającym tempie. Nie, nie twierdze, że mam geniusza. Po prostu przez to, że czas leci szybko, wydaje mi się, że wszystko dzieje się szybciej niż powinno.  Dopiero wracając do wpisów o rozwoju Laury widzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku, zgodnie z harmonogramem 🙂

Obecnie pięknie już głuży, zwraca uwagę na nasze głosy, widzi nas coraz lepiej. Coraz lepiej też reaguje i na rodziców, i na siostrę. Jego uśmiech podziwiają wszystkie ciotki w okolicy, bo młody śmieje się całym sobą. Czasami czekam aż mu buzia pęknie, tak szczerze potrafi się do mnie zaśmiać.

Zaczął już chwytać zabawki i pchać je do buzi. Lubi spędzać czas na macie i w leżaczku, i potrafi zając się sam sobą przez około 15-20 min gdy ma lepszy dzień! Lubi też obserwować co ja robię, wystarczy wtedy, że co jakiś czas się do niego odezwę, połaskoczę, i mam pozwolenie na szybkie ogarnięcie kuchni czy salonu.

Dużo rzeczy dzieje sie inaczej niż u Laury. Teraz jest już lepiej, ale łapałam się na tym, że ich porównywałam. Na szczęście nie które jest lepsze czy gorsze w czymś, ale wyliczałam sobie w czym są różni. Dotarło już mnie, że różnice są! I dobrze, przecież to dwie różne osoby 🙂 Dwa różne charakterki. I bardzo dobrze, nie jest dzięki temu nudno.

Mały naprawdę bardzo fajnie reaguje na siostrę. Nie wiem z czego to wynika – czy z jej tonu głosu gdy do niego mówi? czy z tego, że zawsze chce być blisko niego, więc zapewne bardzo wyraźnie ją widzi. Uwielbiam patrzeć na nich razem, zresztą sami pewnie wiecie, jak widok rodzeństwa, które póki co jest zgodne i bardzo się kocha, potrafi rozczulić.

A Wy obserwowaliście różnice między rodzeństwem? Też drugie dziecko robi wszystko „szybciej” przez upływający „szybciej” czas?

  • |