Odżywki do rzęs i do włosów – o mojej broni do walki z kondycją włosów i rzęs po ciąży

Jak już wiecie, dokładnie tydzień temu na świat przyszedł Damian. Nasz wyczekany mały cud, który wywrócił nasze życie po raz kolejny do góry nogami. I życie Laury, która teraz jest starszą siostrą. Ale o tym kiedy indziej. Dzisiaj o tym, na jakie zmiany w swoim organizmie się szykuję. Bo wiadomo, poród to początek czegoś nowego nie tylko dla małego człowieka, ale dla mamy również.

Pierwsza ciąża

Pamiętam, jak w okresie pierwszej ciąży cieszyłam się, że włosy mam ładniejsze, rzęsy gęstsze i wszystko było jakieś takie „bardziej”. Pamiętam również to rozczarowanie, kiedy kilka miesięcy później włosy musiały zostać drastycznie skrócone, a rzęsy, które zawsze miałam długie i dość gęste, bez dobrego tuszu nie wyglądały już tak samo. Ale sporo było w tym mojej winy. Byłam zmęczona, sytuacja była dla mnie na tyle nowa i inna, że macierzyństwo pochłaniało mnie w całości. Dla siebie na początku czasu nie miałam niemal wcale. Zapomniałam też, że przy karmieniu piersią i niedoczynności tarczycy, bez odpowiedniej suplementacji, z organizmu szybko wypłukane zostaną niezbędne do prawidłowego funkcjonowania składniki. Nie oszukując się, na początku w zasadzie nie zwracałam zbytnio uwagi na to jak wyglądam.

Obecnie jest inaczej. I moje samopoczucie jest zupełnie inne, i moja świadomość problemu jakim jest występujące u niemal 90% kobiet po porodzie pogorszenie kondycji włosów, jest też większa.

Druga ciąża

Tak jak i w pierwszej ciąży tak i teraz moje włosy wzmocniły się. Rzęsy również wyglądają lepiej niż przed ciążą, czego potwierdzeniem może być pytanie znajomej czy je doklejałam, gdy pewnego dnia zobaczyła mnie ze starannie wykonanym makijażem. Znowu są długie i w miarę gęste. Nie będę ukrywać, pomogły zapewne hormony w ciąży, ale także odżywki, które stosowałam. Przyznam, że jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś podsuwał mi pomysł stosowania odżywek do rzęs, pewnie bym go wyśmiała. No bo jak to tak, rzęsy są, rosną, a w działanie tego typu preparatów nie wierzyłam. Zresztą nie musiałam, bo akurat rzęsy zazwyczaj miałam ładne – w przeciwieństwie do włosów. Nigdy nie myślałam jednak o tym, że przecież w przypadku włosów próbuję różnych rozwiązań. Odżywki, maseczki, do nakładania, w sprayu, bez spłukiwania…

Odżywki do rzęs

Dlaczego więc negowałam działanie odżywek do rzęs? Nie wiem, ale wiem, że podejście do nich zmieniło się u mnie diametralnie. Wystarczyło, że przypadkiem w moje ręce trafiła topowa odżywa, jedna z najczęściej polecanych. Używałam jej bo szkoda było aby się zmarnowała, jednak podeszłam do tematu bardzo sceptycznie. Dlatego wierzcie mi, moje zdziwienie było przeogromne, gdy po jakimś czasie okazało się, że rzęsy faktycznie są w lepszej kondycji. Że są jeszcze dłuższe (przy szeroko otwartym oku ich końcówki sięgały do linii brwi!) Od tamtego czasu nieco inaczej patrzę na tego typu specyfiki. Co prawda przyznam, że nie stosuję odżywek do rzęs regularnie, ale sięgam po nie od czasu do czasu, przeprowadzam kurację i cieszę się efektem. Wiem, że okres po ciąży jest idealnym momentem na to, aby sięgnąć po odżywkę kolejny raz. Obecnie bardzo zależy mi i na tym, by ograniczyć ilość straconych po ciąży włosów, oraz by rzęsy pozostały takie jakie są teraz. W przypadku jednych i drugich nie chodzi mi tylko o ilość, będę też walczyć o jakość.

Podstawą mojej „walki” będzie suplementacja ze względu na to, że karmię Damianka piersią. Nie powtórzę błędu z przeszłości i nadal będę przyjmować dawki witamin zalecane przez mojego endokrynologa. Drugim polem mojej walki będą stosowane odżywki – w przypadku włosów szampony i odżywki, w przypadku rzęs odżywka do rzęs. O ile tych pierwszych mam i znam sporo, o tyle w przypadku odżywek do rzęs znam tylko te, które używałam, a nie było ich wcale tak dużo. Na szczęście znalazłam stronę, na której można znaleźć całkiem przyzwoitą listę topowych odżywek do rzęs, z opisanym składem i mnóstwem innych cennych informacji – dotyczących aplikacji czy też działania produktu.

Nierówna walka

Wiem, że nie będzie to łatwa walka, ale naprawdę mam nadzieję, że tym razem straty (które zapewne ze względów hormonalnych są i tak nie uniknione) będą jak najmniejsze, a moje włosy i rzęsy zachowają chociaż część tego, co mają teraz. Zależy mi na tym szczególnie dlatego, że za miesiąc mamy ważne wesele, ślub bierze Tata Chrzestny Laury, więc ja miesiąc po porodzie chociaż w jakimś stopniu chciałabym czuć się ze sobą dobrze w tym dniu 🙂

A jakie jest Wasze podejście do  tematu stosowania preparatów mających na celu wzmocnienie włosów czy rzęs? Stosujecie odżywki, czy tak jak ja kiedyś nie wierzycie w ich działanie?

fot. Anna Piotrowska

 

  • |