Oczami Taty T.

Bardzo długo męczyłam Pana T.  napisanie posta 🙂 chciałam, żeby przedstawił świat z Laurą ze swojej perspektywy… W końcu doczekałam się i oto, co napisał Pan T.:

Zostałem poproszony przez moją ukochaną Żonę o napisanie postu, którego tematem ma być mój świat od 2012 roku po dziś.
Co się wydarzyło w 2012 roku?
Dowiedziałem się, że będę tatusiem.

I co dalej……….

Najpierw strach i panika, co robić, jak postępować, jak Żoną w ciąży się zająć by wszystko było ok.
Później jakoś się wszystko poukładało, w sumie dzięki Żonie, bo ona dużo czytała o ciąży i o tym jak się przygotować na przyjście malucha.
Żeby nie było, że ja nic nie interesowałem się dzieckiem i ojcostwem – wspierałem moją Żonę, starałem się jeździć z nią na badania, itd.

I mijał dzień za dniem w naszym oczekiwaniu na dziecko……..
Rok 2012 minął, my już mieszkaliśmy na „swoim”.
Rok 2013 czas oczekiwania i myśli co to będzie jak się urodzi. Coraz więcej niepewności i coraz więcej pytań, które najczęściej były męczące.  Jak urządzić pokoik, co kupić, co i jak ze wszystkim.

Maj 2013 badania u doktora i wiadomości, że coś jest nie tak. Że będzie poród nie naturalny.

Stoję pod salą operacyjną , piątek 17 maja 7:00, oczekiwanie, czuję się jakoś dziwnie…. Nie wiem co mam robić, stoję i czekam i chce żeby wszystko było dobrze……i czekam……ok 7:15 słyszę płacz…..za jakiś czas wychodzi lekarz gratuluje mi córeczki, a ja wydukałem coś z siebie…….i czekam……

7:30 wynoszą córeczkę zawiniętą, że nic nie widzę, serce mocno bije z przejęcia czy ze strachu……… za chwilę wywożą żonę …………idę zobaczyć córeczkę jak ją ważą, mierzą itd…………..i jest taka malutka, drobniutka, podają mi ją na ręce i boję się ruszyć by jej nic nie zrobić, by mi nie spadła.

W tym dniu w szpitalu zachowywałem się jak ciapa, która nie wie co ma robić jest chaotyczna .
Minęło mi to.

Z każdym dniem wychowywania naszej córeczki uczę się coraz więcej. Nie tylko dziecko się uczy ale i rodzice.
Od tamtego czasu minął już rok i trzy miesiące.
Całe życie się zmieniło dzięki naszemu małemu szczęściu, które swoim uśmiechem powala świat, krzykiem zagłusza wszystko, a mówienie na wszystko „tatatata” osładza każdą chwilę.
Patrząc z perspektywy czasu, który minął jestem szczęśliwy, że mam cudowną Żonę i Córeczkę.

Dziękuję T. za ten tekst, wiem, że nie cierpisz pisać i dużo Cię to kosztowało. Ale ja dużo dowiedziałam się dzięki temu, że mogłam go przeczytać.
Mój kochany Panie T., spisałeś się na medal! i w trakcie mojej ciąży, i po porodzie (dziękuje, że przetrwałeś pierwszy miesiąc z nami, sama nie dałabym rady), i teraz…. Jesteś cudownym Tatą i Mężem. Kochamy Cię 🙂
  • |