„Murder Park. Park morderców” Jonas Winner

Witajcie! Dzisiaj, pierwsza od dawna recenzja książki dla dorosłych. Ostatnio mam sporo czasu na nadrabianie wszelkich pozycji, z czego najchętniej sięgam po kryminały i thrillery. Właśnie do tego drugiego gatunku zalicza się „Murder Park. Park morderców”, książka autorstwa Jonas’a Winner’a, która trafiła do mnie jeszcze przed premierą.

Po książkę sięgnęłam bardzo chętnie oczarowana opisem i skuszona obietnicą tego, że „Murder Park. Park morderców” będzie to najbardziej pokręcony thriller roku. Jak myślicie, okazało się to prawdą?

Zodiac Island

Akcja dzieje się na wyspie położonej u wybrzeży USA noszącej całkiem interesującą nazwę „Zodiac Island”. Dwadzieścia lat temu Zodiac Island było miejscem tętniącym życiem, pełnym śmiejących się dzieci i zadowolonych dorosłych, którzy spędzali tu rodzinne, beztroskie weekendy korzystając z dostępnych, typowych dla lunaparku atrakcji. Była cukrowa wata, diabelski młyn, tunel strachu…. i dużo, dużo śmiechu, do czasu… W związku z serią tragicznych zbrodni park zostaje bezpowrotnie zamknięty, natomiast znajdujące się tam karuzele, hotel i inne atrakcje, wystawione są na łaskę czasu i smagającego wyspę wiatru.

Jednak to nie te wydarzenia są opisywane w książce. Losy każdego z bohaterów, w tym głównego, jakim jest dziennikarz Paul Greenblatt, są powiązane z historią wyspy, jednak rozgrywają się obecnie w czasie rzeczywistym. Bohaterów jest dwunastu, ich postacie poznajemy w nieszablonowy sposób, wraz z poznaniem ich psychiki, może pewnego rodzaju problemów, które zostają odsłonięte w trakcie przeprowadzanych z nimi wywiadów. Wszyscy poznają się dzięki znanemu biznesmenowi – Rupertowi Levinowi, który postanowił wykupić wyspę, i wraz z pomocą managerki Beth Hoffmann planuje przywrócić na niej życie. Jednak jego plany zakładają wykorzystanie historii wyspy i jej losów, szczególnie tych tragicznych.

Park morderców

Bohaterowie zostają na wyspie sami, celem jest prezentacja możliwości nowego parku, nazwanego „Parkiem morderców”, w którym to mają poczuć obecność mordercy na własnej skórze. Zabawa ma być bardzo realistyczna, ma pomóc wydobyć prawdziwe emocje i uczucia z jej uczestników. Przynajmniej z taką wizją zapoznany zostaje Paul i jego współtowarzysze. W którym momencie jednak kończy się gra a zaczyna prawda? Kiedy niebezpieczeństwo staje się tak realne, że o grze nie może już być mowy?

Akcja toczy się w zasadzie od pierwszej strony książki. Wywiady prowadzone z bohaterami sprawiają, że unikamy czytania długich i nudnych opisów postaci, a poznajemy ich od razu przez pryzmat doświadczeń i  dzięki spojrzeniu psychologa, Sheldona. Po wprowadzenie w klimat autor szybko rozpoczyna grę. Czytając nawet nie wiem kiedy sama się pogubiłam. Czytam sporo kryminałów, dlatego zdarza się, że zagadki udaje mi się rozwikłać dosyć szybko. Tutaj jednak zostałam zaskoczona kilkukrotnie. Na dodatek, zbliżając się do końca (co zajęło mi w sumie jeden dzień, tak mnie książka pochłonęła!) stwierdziłam z satysfakcją, że jednak nie dałam się zaskoczyć a książka nie jest aż tak pokręcona jak być miała, tylko wbrew pozorom na standardowe zakończenie.  Co tu dużo mówić – myliłam się! Zakończenie tak mnie zaskoczyło, że czytałam z szeroko otwartymi oczami i krążącą po głowie myślą, że dawno nie czytałam czegoś takiego. Naprawdę, autor sprawił, że zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko z nim ok 😉 A po tym jakie seriale oglądam, naprawdę trudno wywołać we mnie takie odczucie!

Książkę polecam z czystym sumieniem, bardzo cieszę się, że trafiła w moje ręce, żałuje tylko, że te 478 stron wystarczyło mi tylko na jeden dzień! Naprawdę chętnie zajęłabym nią kilka dni!

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję serdecznie wydawnictwu INITIUM, a Was zapraszam na premierę książki, która ma miejsce 30 listopada 🙂 Idealny prezent dla miłośników tego typu literatury. 

 

  • |