Moje ulubione filmy z młodości – top lista starych filmów

Jestem osobą, która ulubioną książkę może czytać po raz dziesiąty. Ulubioną piosenkę słucham tak długo, że znam ją na pamięć, i po kilku latach nadal pamiętam. Oczywiście słuchając po kilkanaście razy pod rząd. Są też filmy, które spodobały mi się dawno temu i do tej pory chętnie do nich wracam.

Każdy z nas ma swoje własne wspomnienia, takie momenty, do których będziesz wracał do końca życia. Każdy też pewnie ma chociaż kilka tytułów filmów, które zrobiły na nim z jakiegoś powodu wrażenie. Ja mam dość krótką listę, jednak są to filmy naprawdę uwielbiane przeze mnie, które widziałam wiele razy, a za każdym razem wzruszają lub wywołują inne, równie silne emocje co wtedy, gdy oglądałam je po raz pierwszy. Są to filmy z różnych lat, nakręcone w różnym klimacie, mocno różniące się między sobą. I jeżeli dziś wieczorem Pan T. zaproponuje obejrzenie któregoś z nich, od razu się zgodzę!

Oto więc tytuły filmów, które należą do mojej osobistej listy „TOP”:

„Gladiator”

Absolutnie numer jeden u mnie, bezkonkurencyjny. Za muzykę, za grę głównego bohatera (od tamtej pory śledzę i oglądam wszystkie filmy z Russellem Crowem. I kilka z nich było naprawdę dobrych. Jednak Gladiator to mistrzostwo świata. Zawsze się wzruszam, zawsze przeżywam wszystko od nowa i tak samo. Absolutny majstersztyk w swoim gatunku. Chyba każdy oglądał i każdy zna. Ja cieszę się, że już d wielu lat jest to mój numer jeden!

„Grease”

W zasadzie reszta wymienionych przeze mnie filmów powinna mieć miejsc wspólne – drugie właśnie. Miejsce pierwsze bowiem to faktyczny mój faworyt, pozostałe natomiast są na równi uwielbiane przeze mnie, chętnie do nich wracam, jednak nie przebijają numeru jeden. „Grease” uwielbiam za muzykę – piosenki łatwe, idealne do zabawy, fabuła nie jest wyszukana, prosta i przewidywalna. Gra głównych aktorów podoba mi się, nie powiem, te ruchy Travolty, z pewnością nie było mu łatwo 🙂 chociaż trzeba przyznać, że był mega gibki w tamtych czasach. Ale na mnie działa tutaj głównie muzyka.

„Dirty dancing”

Podobnie – cudowna muzyka oraz zmysłowy taniec. Oglądając te filmy zawsze uważam, że ja idealnie odnalazłabym się w tamtych czasach – lubię takie klimaty. Lubię stroje i fryzury (nie wszystkie, ale dzisiaj też nie wszystko nas zachwyca). A i sama przygoda baby jest ciekawa – jej droga i nauka tańca, nudne, rodzinne wakacje, które zmieniają się w przygodę życia. Jednak to wszystko jest gdzie indziej, tak jak i w przypadku poprzedniego tytułu, tak i tutaj rządzi po prostu muzyka.

„Piękny umysł”

I kolejne wcielenie Russella Crowe. Film genialny, nasuwa mi się, że wręcz piękny. Sama nie wiem, co napisać więcej. Jego się ogląda, a nie pisze o nim.

„6 zmysł”

Do dzisiaj pamiętam, jak obejrzałam g po raz pierwszy. Moje zdziwienie, zachwyt nad grą aktorów. Mimo, iż teraz znam już zawsze zakończenie, nadal lubię wracać do tego tytułu. Ten film w dziwny sposób wycisza mnie – brzmi dziwnie prawda? Chyba mimo tych wszystkich lat, nadal podziwiam i wspominam to uczucie, które wywołał we mnie po pierwszym seansie. Nie wiem, czy gdybym obejrzała go teraz pierwszy raz, zrobiłby na mnie tak samo wielkie wrażenie, ale wtedy gdy byłam młoda udało się – i to uczucie towarzyszy mi do dziś, na każdą myśl o tym filmie.

„Inni”

To tak trzymając się w klimacie zadziwiającym tytułem. Wiem, takich filmów jest sporo, które zaskakują. Jednak nie do każdego chce się wracać. Nie każdy tak mocno potrafi wryć się w naszą pamięć. Również jak w przypadku powyższego – głównie za uczucie, które do tej pory wspomnienie filmu wywołuje.

„Co gryzie Gilberta Grape’a?”

Za doskonałą grę młodziutkiego Leonardo Di Caprio. Czy tylko za to? Chyba nie, film jest przyjemny, momentami trudny, pozostawia wiele emocji. Zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Jednak to, jak Leonardo poradził się z rolą, którą dostał, to prawdziwy fenomen. On już wtedy powinien Oscara dostać! A filmu nie oglądał jeszcze Pan T. Mam nadzieję, że po tym poście nadrobimy!

I to tyle! Jest oczywiście wiele innych filmów, które oglądam po kilka razy, między innymi polskie produkcje jak „Sami swoi” czy „Kogel mogel” ale je oglądają wszyscy 🙂 Chciałam, abyście trochę lepiej mnie poznali – te tytuły mówią trochę o tym jaka jestem i co lubię, i są to naprawdę filmy, które krótko mówiąc mają według mnie „to coś” w sobie.

Podzielicie się ze mną chociaż jednym takim tytułem z Waszej „TOP” listy? Macie miejsce w komentarzach, będzie mi bardzo miło!

  • |