Moja kosmetyczka – ulubieńcy od makijażu

Najlepsze kosmetyki kolorowe

Nie jestem blogerką urodową, jednak malować lubiłam się od…. odkąd pamiętam! Najpierw kosmetykami od cioci, które miały służyć do malowania lalek. Potem zdarzyło mi się podebrać tusz do rzęs mamie i ukradkiem zmywać go przed powrotem do domu ze szkoły.  Tak mi zostało, lubię makijaż i być może kiedyś zrobię sobie prezent w postaci chociaż małego kursu w tym kierunku.

Obecnie na co dzień maluję ewentualnie rzęsy i brwi, jednak w weekendy lub kiedy mam po prostu ochotę, zamykam się w łazience i wtedy robię pełen makijaż. Posiadam kilka ulubionych kosmetyków, które dzisiaj chciałabym Wam przedstawić.

W drogerii zazwyczaj sięgam po sprawdzone i znane produkty, tym bardziej jeżeli chodzi o  kolorówkę i podkłady. Jednak na spotkaniach blogerów często wpadają w moje ręce rzeczy mi wcześniej nie znane, które okazują się hitami i zostają ze mną na dłużej. Normalnie nie zaryzykowałabym  ich zakupu, albo ze względu na cenę, albo zbyt odważny kolor, albo po prostu ze względu na brak znajomości firmy.

Gosh Copenhagen

Jedną z firm należących do tej listy „nieznanych” mi wcześniej była firma GOSH. Z firmą spotkałam się przy okazji festiwalu See Bloggers. W jednej z edycji wzięłam udział w ich warsztatach makijażu (jako parentingowa blogerka nie ograniczam się jedynie do dzieciowych tematów – a w jakiś urodowych warsztatach zawsze biorę udział!) Wtedy pierwszy raz miałam okazje posłuchać o polityce firmy, nieco o makijażu. Anna Mucha, wizażystka firmy pokazała, jak za pomocą kilku kosmetyków wykonać pełny makijaż. Do dzisiaj marka została ze mną – bardzo lubię ich tusz do rzęs, podkład,  paletkę do konturowania twarzy i utrwalacz pod cienie. To są zdecydowane hity! Mam jeszcze tusz do brwi, którego używam, ale nie jest moim ulubionym kosmetykiem do brwi.  Mam też pisak do rysowania kreski na powiece – to długi czas był u mnie hit! Zdecydowana czerń, kreska wychodziła przy pierwszym pociągnięciu, pisak jest też bardzo wydajny. Obecnie testuje jeszcze cienie, zobaczymy czy będzie to miłość na dłużej 🙂

Felicea

Jeżeli chodzi o korektor, mam jeden, ale jestem z niego bardzo zadowolona. Rzadko po niego sięgam, na szczęście mam taką cerę, że nie jest to konieczne. Jednak zawsze wtedy, kiedy jest mi potrzebny, daje radę! Nie jest ciężki, łatwo się aplikuje i daje naturalny wygląd.

Eveline i Hean

Kolejnym kosmetykiem, do pielęgnacji ust tym razem, który stał się u mnie hitem, są pomadki matowe. Pierwsza jaka miałam, nie pamiętam już jakiej firmy, w fantastycznym różowym kolorze, była niewypałem. Sklejała usta i zwijała się w kulki po pewnym czasie. Myślałam, że tak po prostu zachowują się pomadki matowe. Myliłam się! Teraz mam kilka płynnych matowych kolorów, w tym od Eveline oraz do niedawna nieznanej mi firmy HEAN, i te są wspaniałe! Nie sklejają ust, nie powodują ich wysuszenia. Jest całkiem spory wybór kolorów. I jeszcze bardzo duży plus pomadek firmy HEAN – są naprawdę bardzo trwałe! Pomalowane na różowo usta są w stanie przetrwać kilka ładnych godzin, mimo, że pije kawę i jem coś w między czasie.

Mówiąc szczerze, jeżeli chodzi o kolorówkę, innych kosmetyków obecnie nie używam. Oczywiście mam, leżą pięknie w koszyczku w łazience, ale póki co nie myślę o ich stosowaniu. Albo nie zdały egzaminu, albo jeszcze nie odważyłam się spróbować. A Wy macie swoich ulubieńców? A może znacie jakieś inne firmy produkujące matowe pomadki, które mają spory wybór kolorów?

 

  • |