Masz jedno dziecko? Co Ty wiesz o życiu!

Inni zawsze wiedzą lepiej!

Znacie zapewne te pytania, jak nie z autopsji, to z opowieści. Kiedy dziecko? Dlaczego tak późno? A kiedy drugie? Gdy nie planujecie drugiego usłyszycie „jak to nie chcecie drugiego, co z was za rodzina!”. Gdy z kolei planujecie, możecie usłyszeć od życzliwych – ciekawskich „jak to już drugie! jedno dobrze wychowajcie!”

Generalnie chodzi o to, że inni zawsze wiedzą od Was lepiej, co jest dla Was dobre i jak powinniście żyć. Nie mieliście takich problemów i nie zadawano Wam tego typu pytań? Macie szczęście! Jednak Ci co tego szczęścia nie mieli wiedzą  co chodzi.

Tego typu osób się nie przegada. Co nie zrobisz i co nie pomyślisz i tak nie masz racji. Chcesz mieć dwójkę dzieci rok po roku? Co Ty robisz! Pierwszemu dzieciństwo zabierasz, kiedy ono z matki skorzysta jak zaraz drugie będzie?  Skąd pieniądze weźmiecie! Przecież dziecko kosztuje. Planujecie większą przerwę? Przecież dzieci języka wspólnego nie będą miały! Dziecko będzie Wam dziecko wychowywać. I tak można wymieniać i wymieniać… Zawsze Was przegadają, zawsze będą mieli inne zdanie od Was i oczywiście to będzie ta słuszna opcja 😉

Najbardziej denerwujące wśród tych pytań potrafią być pytania o płeć dziecka. Pierwsza dziewczynka? Ojej szkoda… lepiej gdyby był chłopiec. Gdy masz dziewczynkę, drugi musi być chłopiec, parka przecież musi być! Będzie druga dziewczynka? Ojej, to pewnie tata smutny, na pewno chciał syna. Pierwszy syn oczywiście musi mieć młodszą siostrę, bo parka najlepsza to po pierwsze, a po drugie będzie się nią przecież opiekował i będzie jej bronił! Przed kim lub przed czym nie wiadomo, ale będzie! I znowu to, że rodzice mogą chcieć posiadać dwie córki czy dwóch synów nie jest za bardzo istotne. Inni wiedzą lepiej, że parka to jest takie must have, a jak jest inaczej to po prostu Wam nie wyszło. No tak, bo na płeć dziecka mamy taki wpływ…

A przecież wystarczy rozejrzeć się po znajomych i rodzinie, poczytać fora i blogi i już widać, że każda rodzina jest inna. Każdej służy coś innego. To, czy dzieci sie ze sobą dogadują nie zależy od różnicy wieku. Znam takich, co urodzili się rok po roku i nie rozmawiają ze sobą. Znam też takich, między którymi jest  10 lat różnicy i Ci dogadują się świetnie i są najlepszymi przyjaciółmi.  Znam tez nie dogadujące się siostry i braci, ale tez i te idealne „parki”, w których to brat miał przecież opiekować się młodszą siostrą. Bo takie rzeczy nie zależą tylko płci, ale także od charakteru i różnych innych czynników środowiskowych innych niż płeć czy wiek, na które zbyt dużego wpływu dziecko nie ma 😉

Może jesteście tymi „szczęśliwcami”, którzy życzliwych-ciekawskich mają wśród dzieciatych? Od nich można usłyszeć  mądrości dotyczące liczby posiadanych dzieci. Bo o ile o tym kiedy macie te dzieci mieć i jakiej maja być płci to może Wam powiedzieć każdy, to w kwestii tego, jak ciężkie macie życie z dziećmi, wypowiedzieć mogą się już tylko dzieciaci.

Masz jedno dziecko? Co ty w ogóle wiesz o rodzicielstwie!? Będziesz miał dwójkę to zobaczysz! to dopiero jest sajgon, oczy trzeba mieć dookoła głowy, na nic nie masz czasu. Jest ciężko, nawet bardzo ciężko w porównaniu do jednego dziecka.

Masz już dwójkę? co tam dwójka! Bawią się pewnie razem, zajmują się sobą i masz spokój! Trójka to dopiero dają popalić! A jeszcze masz córki? Syn to Ci dopiero pokaże! Masz syna? Córeczka to mi nerwów narobiła tyle, że zobaczysz…

I tak też można w nieskończoność. I wiecie co? Mam to wszystko gdzieś. Nasłuchałam się i o posiadaniu dzieci w ogóle – masa pytań, sugestii i tym podobnych. I o płci – bo synek byłby lepszy jako pierwszy. A gdy mówiłam, że chcę drugą córeczkę, oczywiście krzywdę chciałam Panu T. zrobić i dzieciom też. Czekać z drugim też za długo czekaliśmy. No i póki co trzeciego nie planujemy! Generalnie mam gdzieś co inni myślą. Mogłam sobie chcieć dwie córki, a mimo to kocham Damianka nad życie. O tym, że może dziecko chcieliśmy a nie mogliśmy pewnie inni nie pomyśleli. Chociaż tutaj pamiętam jak raz zabolały mnie słowa dość bliskiej osoby – było to tuż po moim poronieniu,  o którym ta osoba nie wiedziała. Zapytała kiedy Laura będzie miała rodzeństwo bo to już najwyższy czas. I nie zabolało mnie pytanie samo w sobie, tylko to, że przypomniało mi o sytuacji w jakiej się znajduje a z którą długo sobie nie radziłam.

Sytuacje są naprawdę różne.   Pytania, którymi nie raz strzelamy bezmyślnie na prawo czy lewo mogą ranić. Ja staram się nie brać do siebie tych przestróg dotyczących płci, różnicy wieku czy ilości dzieci. Jednak innych mogą naprawdę dotkliwie zranić. Dlatego drogi życzliwy – ciekawski, zanim kolejny raz zadasz jedno z powyższych pytań ugryź się w język. Rodzice naprawdę sami wiedzą najlepiej, co dla ich rodziny w danym momencie jest najważniejsze.

A Was denerwowały jakieś pytania zadawane Wam w związku z posiadaniem dzieci? Podzielcie się w komentarzach.

  • |