klaps! 50 twarzy Grey’a- recenzja
źródło: internet
Pewnie nie jedna osoba przeczytała tytuł posta i pomyślała, że ja to opóźniona jestem. Książki o (nie)sławnym Panu Grey’u przeszły do historii, każdy już przeczytał (z tych co chcieli), albo zapomniał (z tych, co nie chcieli czytać) a ta wyskakuje jak Filip z konopi z recenzją!

No tak. Tylko ten klaps na początku…. Nieco ponad miesiąc temu miałam bardzo sympatyczny wieczór z Panem T., tuż po mojej obronie, taki mały prezent. Wybraliśmy się na spektakl do teatru. Decyzja, żeby pójść na ten, a nie inny spektakl była szybka. W sumie, spowodowało to jedno słowo, które zobaczyłam w opisie…PARODIA.
Nie przeczytałam ŻADNEJ z książek. Nasłuchałam się wielu opinii. Jako pierwsze doszły do moich uszu słowa pełne zachwytu, że książkę się połyka od razu, że czyta się rewelacyjnie…a jakie sceny!!! Wtedy stwierdziłam, że nie będę jej czytać (chodziło wtedy o pierwszą część), a nawet jeżeli, poczekam aż emocji opadną i wtedy po nią sięgnę. Po jakimś czasie zapomniałam. Po kolejnych kilku miesiącach zaczęły w internecie krążyły nieco mnie pochlebne opinie, wreszcie po recenzji przeczytanej na jednym z blogów postanowiłam sama po nią sięgnąć, mimo przestrogi Kasi, że nie warto. Gdy zdobyłam egzemplarze wszystkich trzech części, usiadłam do czytania…..i nie skończyłam pierwszej strony. Nie wiem czemu, chęć mi opadła. Chyba nie chciałam tracić czasu na czytanie o oblizywanych ustach (czy przygryzanych???) Ale parodię musiałam zobaczyć!!!
I jak wrażenia?
Dwie godziny śmiechu. Dwie godziny siedzenia i masowania co jakiś czas policzków, które już skurcze łapały od śmiania się. Mina Pana T. na widok tańczącego Mateusza-bezcenna! I wiecie, wystarczyło mi to, c wiedziałam d innych o książce, żeby zrozumieć co autor spektaklu miał na myśli (co oznacza, że nie trzeba cierpieć katuszy czytając książkę, żeby świetnie bawić się w trakcie oglądania sztuki).
Kontakt autorów z publicznością-świetny. Rewelacyjnie wciągnęli wszystkich do wspólnej zabawy.
Gra aktorów-dla mnie pierwsza klasa, wielkie brawa się należą za to, jak wytrzymali te chwile kiedy my zwijaliśmy się ze śmiechu, a oni grali z poważnymi minami. Poza tym nie widziałam, że Mateusz Damięcki ma TAKI talent-mowa o tańcu- i TAKIE ciało! 😉 Zresztą Panie Magdalena Lamparska i Marta Walesiak nie odstawały grą na krok od niego!
Sztuka, jako parodia książki mówiącej o seksie, dotyczyła tego samego. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa jak reżyser poradzi sobie z tym tematem, bo łatwo zniesmaczyć publikę i wtedy KLAPS będzie nie tylko w tytule…. Jednak nie. Udało się. Wszystko przedstawione ze smakiem, kilka razy zbliżaliśmy się do krawędzie, jednak nigdy nie została ona przekroczona. Jako, że to parodia, aktorzy często mówili o seksie w sposób prześmiewczy, wyolbrzymiali często fakty przedstawione w książce, i przedstawiali je w nieco kompromitującym świetle. Nawet jeśli nie wiedziałam, czy na pewno o czymś mowa była w książce, łatwo było się można tego domyślić.
Wiem, że spektakle nadal odbywają się w różnych miastach, Jeśli macie trochę zbędnej gotówki (niestety bilety dość drogie), trochę wolnego czasu, chcecie spędzić czas na ciągłym śmianiu się i wrócić do domu z wspaniałym humorem, nie zastanawiajcie się! I Czy lubicie, czy nie lubicie książkę (szanuję i jednych i drugich- skoro nie przeczytałam książki nie mogę jej ocenić) jest to spektakl dla Was.
UWAGA! Grozi wystąpieniem zakwasów wybranych partii mięśni twarzy!
  • |