Jak zostawić dziecko na pięć dni i nie zwariować!

Od urodzenia Laury do tej pory, czyli przez 26 miesięcy zdarzyło się Matce raz nie wrócić na noc (przy okazji udziału w See Bloggers) i raz na dwie noce (gdy podbijała Warszawę). Tyle. Każdą inną niż wymienione noce spędziłyśmy razem. Co najmniej będąc za ścianą w tym samym mieszkaniu bądź domu, gdy byliśmy w gościach. Do tej pamiętnej daty- 6 lipca.

Matka bowiem dostała nagrodę, za swoją rozprawę doktorską. Jedną z nagród była możliwość wygłoszenia wykładu, w którym mogła przybliżyć innym temat, którym się zajmowała przez 4 lata studiów doktoranckich. Tym samym, konieczny był wyjazd do Poznania, na IX Polską Konferencję Chemii Analitycznej. Była i radość, i stres związany z przygotowaniem, a później wygłoszeniem wykładu przez gronem mądrych osób, i obawa przed rozstaniem z córką.

Obawa bynajmniej nie była związana z tym, że Pan T. sobie nie poradzi. Wiedziałam doskonale, że poradzi sobie lepiej, niż gdybym to ja została na tak długo sama z Laurą (mój rekord to 4 dni gdy byłyśmy same w domu). Zresztą Babcia wsparła porzuconych biedaków obiadami, więc tym bardziej dali sobie radę.

Bałam się, że Laura będzie tęskniła za mną, bo to właśnie ze mną spędza najwięcej czasu. Bałam się też, że ja będę tęsknić za nią.

Na szczęście cała nasza trójka dała radę. Jest kilka powodów, dzięki którym to się udało.

Po pierwsze, Laura ma cudownego Tatusia, który doskonale zastąpił jej Mamusię na te kilka dni i wynagrodził moją nieobecność. Z tego co wiem, mieli jeden kryzys dotyczący zasypiania, i jeden związany z odpieluchowaniem- Laura strajkowała jeden wieczór i nie chciała korzystać z nocniczka, a jak już chwaliłam się na fb ten etap poszedł am całkiem nieźle i oprócz sporadycznych wpadek jest naprawdę ok. Uważam, że to i tak niewiele i takie rzeczy mogłyby się stać nawet wtedy, gdybym była w domu.

Po drugie, stres Matki związany z celem swojej podróży. Wierzcie lub nie, ale bałam się tego wykładu bardziej niż obrony… Dlatego, że był ona dłuższy (30 minut), dlatego, że przed szerszym gronem (nie wiem ile dokładnie, nie wiem też ile osób było na obronie, ale na oko na sali było jakoś pięć razy więcej ludzi), i dlatego, że na obronie połowa ludzi była „niżej” niż ja-czyli jeszcze przed obroną, a tutaj ludzie przed stanowili pojedyncze jednostki, a większość stanowili ludzie z dużym doświadczeniem i wiedzą. I najważniejsze- bałam się pytań z sali na koniec wykładu, zadawanych przez tych właśnie ludzi. Miałam więc  czym myśleć w trakcie podróży, pierwszą noc w hotelu, i połowę wykładów pierwszego dnia. Na szczęście wykład miałam już drugiego dnia, stres okazało się był niesłuszny (chociaż przez kapryśny wskaźnik miałam moment grozy).

Po trzecie, ludzie z którymi byłam i których poznałam. Oprócz pierwszego wieczoru, który spędziłam w hotelu, ani razu nie miałam czasu siedzieć i myśleć. Rano o 7 pobudka, śniadanie, konferencja do 16, a później albo imprezy przygotowane przez organizatorów, albo wypady w miasto ze znajomymi. Powrót w środku nocy uniemożliwiał mi nadmierną tęsknotę za domem.

Wyrodna Matka. A może po prostu spędziłam udane 5 dni bez dziecka? I wcale nie stałam się przez to złą Matką? Może wręcz przeciwnie? Doceniłam to co mam w domu, spędziłam czas inaczej. Dałam szanse „wykazać się” Panu T. Chociaż między nami, wykazuje się on codziennie. Jednak te kilka dni sprawiło, że zbliżyli się do siebie z Laurą. Tata nawet nauczył się robić córce kitki 🙂

Uważam, że to był całkiem owocny czas zarówno dla mnie, jak i dla nich.

Mamusie, Wam na ile najdłużej udało się zostawić dziecko pod opieką innych? Nie tylko Tatusiów, może Dziadków czy Cioci lub Wujka?

P1080794

P1080781

P1080771

P1080782

P1080773

P1080779

  • |