Diono Monterey 2
Wybieramy fotelik dla Laury – dlaczego Diono Monterey 2?

Wybór fotelika dla dziecka to zawsze temat poważny. Trzeba przemyśleć co jest dla nas najważniejsze, na czym nam zależy, jakim budżetem dysponujemy i na jaki okres czasu planujemy zakupy. Na rynku wybór jest spory, łatwo ulec chwili, łatwo podjąć złą decyzję, nieprzemyślaną. Niekiedy po prostu brakuje nam wiedzy w temacie i w konsekwencji dokonujemy zakupu, który niestety udanym nie może zostać nazwany.

Tak było w naszym przypadku. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia o co chodzi z tymi testami ADAC. Wiedziałam że są, wiedziałam, że im więcej gwiazdek, tym lepiej. I w zasadzie tyle. Nie wiedziałam na czym test polega, ani że nie każdy fotelik jest poddawany temu testowi. Wiecie, to jest tak, interesujesz się jakimś tematem, ale jeśli robisz to tylko dlatego, że trzeba, nigdy nie wyjdziesz na tym dobrze. Przyznam bez bicia, że i ja na początku niby wiedziałam, że bezpieczeństwo jest ważne, że trzeba pomyśleć zanim się kupi. Ale tak do końca nie wiedziałam na co mam zwracać uwagę. O ile pierwszy fotelik (nie pamiętam już modelu, obecnie jest schowany) był chyba całkiem niezły, o tyle ten kupiony dla Laury niedawno, posłużył nam bardzo krótko. Ostatnio dopiero zaczęłam zgłębiać temat fotelików (dlaczego – o tym niebawem) i okazało się, że tego co my mamy nie można fotelikiem nazwać! To nie tak, że poszliśmy całkiem po kosztach. Nasze auto do dużych nie należy, przez co patrzyliśmy też na wielkość fotelika i na to, aby zmieścił się swobodnie do auta. Cieszyłam się, że miał pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, więc o tym czy ma testy nie pomyślałam. Kilka innych rzeczy wypadło mniej więcej tak samo – byliśmy zadowoleni w jednej płaszczyźnie, więc o innych zapomnieliśmy. Po pewnym czasie użytkowania doszło narzekanie Laury na niewygodę – zsuwała się nam w foteliku, przez co pasy zaczynały ją uwierać. Fotelik był „sztywny” przez co nie przylegał idealnie do fotela, niekiedy miałam wrażenie, że jest niemal luźny. A ostatnio poczytałam o testach i aż mnie zmroziło.

Nie uśmiechała mi się też wizja sadzania Laury na „poddupniku”, zaczęłam więc czytać i szukać. Na jednej ze stron na fb zauważyłam polecany dla starszych dzieci fotelik Diono Monterey 2. Pamiętam, że mocno mnie zaciekawił (szczególnie to, że jest on naprawdę dla dużych dzieci – do 160 cm!), jednak nazwa gdzieś uleciała i wróciła dopiero ostatnio, gdy wyskoczył mi przypadkiem a ja pomyślałam o tym, że takie cudo byłoby w sam raz dla Laury!

Co mnie przekonało? 

Fotelik Diono Monterey 2

Po pierwsze 4 gwiazdki w testach ADAC – jak się okazało, żaden fotelik w tej kategorii wagowej nie ma 5 gwiazdek, więc można powiedzieć, że jest jednym z najlepszych.

Cena – naprawdę, jak za fotelik o tak wysokiej ocenie kwota niższa niż 500 zł to naprawdę cena rewelacyjna!

No i na koniec fakt, że Laura pojeździ w nim jeszcze długo…. nawet jeżeli będzie rosła szybko, myślę ze 160 cm to osiągnie nie szybciej niż … za jakiś czas 😉 nie mówiąc o mieszczeniu się w przedziale wagowym 15-36 kilogramów!

Te trzy rzeczy sprawiły, że decyzja została podjęta. To był impuls, jednak poprzedzony tym razem małym rezenaniem w temacie. Obecnie fotelik jest z nami, zaczynamy testowanie i na pewno podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. Tym razem sporo pomoże Laura, która już mówi kiedy jej wygodnie, kiedy coś jej przeszkadza. Jak na razie fotelik uzyskał jej aprobatę, ruszamy więc na pierwsze wycieczki!

Więcej szczegółów i pierwsze spostrzeżenia na temat tego jak fotelik się sprawuje już za dwa tygodnie! Jeśli zastanawiacie się jaki fotelik wybrać dla dziecka powyżej 15 kg poczekajcie na nasze pierwsze wrażenia 🙂

I na koniec krótki film, a którym widać kilka z zalet jakie posiada fotelik Diono Monterey 2. Doceńcie wkład zarówno Pana T. jak i mój i dajcie kciuka 😉

Diono Monterey 2

  • |