Każde dziecko jest wyjątkowe!

Nie ma dzieci lepszych, gorszych. Nie ma tak, że jeśli córka sąsiadów jak miała 10 miesięcy chodziła, a wieku półtorej roku mówiła pełnymi zdaniami, znaczy to, że Twoje dziecko, które te rzeczy robiło pół roku później, jest gorsze.

Żyjemy w czasach, gdzie wyścig szczurów jest widoczny już wśród najmłodszych-chociaż tutaj, objawia się on pod postacią osobników zwanych rodzicami. Nie oszukujmy, roczne czy dwuletnie dziecko nie ocenia, nie zastanawia się, czy kolega starszy/młodszy mówi lepiej/gorzej, biega szybciej/wolniej. Takie dziecko po prostu bierze to drugie za rączkę i bawią się razem. Cieszą się z tej chwili, którą mogą spędzić razem, i nie marnują czasu na zastanawianie się, w czym są „lepsze” albo „gorsze” od drugiego.

A co robią w tym czasie mamusie? Debatują- bo ta moja już tak ładnie mówi, a zdaje się młodsza od Twojej prawda?

Dziecko, które od małego nauczone jest, ze musi jednak biegać szybciej, mówić wyraźniej i znać tabliczkę mnożenia jeszcze w przedszkolu, w szkole dołącza już jako samodzielny zawodnik do wyścigu szczurów, dopingowany przez rodziców, którzy dumni są ze swojej pociechy, która we wszystkich chce być najlepsza.

Tylko czy można powiedzieć, że dzieci dzielą się na lepsze i gorsze? Nie! każde dziecko jest wspaniałym cudem, rodzi się jako niewinna istota, która kształtowana jest przez nas, dorosłych. Jeżeli w naszym-dorosłych mniemaniu-dziecko jest gorsze od innych, w jakim nas świetle to stawia? Serio, przeszłyby Wam takie słowa przez gardło, gdy mówicie o swoim dziecku? A może raczej należycie do tych osób, które uważają, że ich dzieci we wszystkich są najlepsze?

Według mnie NIE MA dzieci LEPSZYCH i GORSZYCH! Każde dziecko jest WYJĄTKOWE! Jedyne w swoim rodzaju. Rozwija się swoim tempem, i jeżeli nie chodzi przed roczkiem to nie znaczy, że jest leniwe, niezdolne, za grube, za chude, źle nakarmione- tylko zazwyczaj po prostu w takim tempie się rozwija. Jeśli nie rozróżnia kolorów w wieku dwóch lat to znaczy, że w tym czasie uczy się czegoś innego, może akurat jego szare komórki przetwarzają dane i niedługo usłyszysz słowa kocham Cię?

Laura jest wyjątkowa- cieszy mnie to jak się rozwija-ma swoje tempo. Jedną rzeczy robi szybciej niż rówieśnicy, inną później. Na wiele rzeczy jeszcze czekamy. Ale denerwuje mnie mówienie, że ona coś już POWINNA. Laura nic nie powinna- przepraszam-powinna to ona być szczęśliwa, czuć się kochana i bezpieczna i mieć zapewnione warunki do prawidłowego rozwoju. Jak każde dziecko. I jak każde dziecko powinna czuć się DOCENIANA, a nie tylko OCENIANA. Bo jest wyjątkowa. Każde dziecko jest.

Jak można ocenić, kto jest bardziej a kto mniej wyjątkowy? Nie można…

  • |
    • Świetnie napisane. Czasami rodzice i otoczenie wywierają zbyt dużą presję na dziecko, co może przynieść zamiast oczekiwanych sukcesów, odwrotny skutek.

      • Wywieranie presji może mieć zły wpływ nawet jeśli chodzi po dorosłych, a co dopiero w przypadku dzieci…

    • Joanna Oliwa – corobimama.pl

      Ja w pewnym momencie weszłam na wojenną ścieżkę ze swoim teściem, bo nie mogłam słuchać „już powinna chodzić”. Zaczęła chodzić z w swoim czasie (15 miesięcy), ale od razu pewnie.
      A w ciągu ostatniego weekendu dwa razy usłyszałam, że powinnam już przestać karmić, choć brzmiało to raczej: „Zuziu jesteś już za duża na cyca” i ” Chyba już pora przestać pić z cycka”.
      Wszyscy to taaacy znawcy życia, a na swoje „idealne” dzieci nie popatrzą…

      • Ehhh…. z tym karmieniem totalna przesada…. szczególnie forma przekazania. Nie cierpię takie wtrącania się osób trzecich. Może rozmowa z teściem? I to przeprowadzona przez Męża np.?

        • Joanna Oliwa – corobimama.pl

          Mąż sam ostatnio zaczął jęczeć, że powinnam już dać spokój. A komentarze tym razem akurat nie były od teścia. On już przestał komentować jak mu kiedyś pojechałam, że jak będzie dawał na mleko i biegał po recepty co dwa tygodnie to ok. (bo mała miała skazę).
          Planuje też napisać post u siebie odnośnie „dobrych rad”, bo wczoraj to już w innym temacie kolejne usłyszałam i do dziś mi w żyłach buzuje, ale z sąsiadami nie chcę się kłócić, więc przemilcze.

    • Sylwia, piknie napisałaś! BRAWO! Sama prawda!

    • Masz rację Sylwia!

    • Maugo.

      Spokojnie i bez szaleństwa, każde dziecko, ma własne tempo rozwoju – myślę sobie, ze dać dziecku szansę spróbowania wszystkiego – nie oznacza zapełniania mu grafiku od świtu do zmroku, a ni też uczenie dziecka tabliczki mnożenia, gdy jeszcze samo tego nie rozumie i nie potrzebuje ( znam wiele takich mam i tatusiów) – znam tez tych, z drugiej „strony barykady”, którzy chcieliby sprawić, że dziecko na zawsze pozostanie dzieckiem i rezultat jest taki, że 5-6 latek zachowuje się jak 4 latek…. trudnym zadaniem rodzica jest obserwować własne dziecko i znaleźć właściwy balans 🙂 ( sorry za elaborat )

      • 🙂 Słowo balans na samym końcu to doskonałe podsumowanie tego, co chciałam przekazać

      • O taaaak. Nie pozwalam mojemu dziecku uczyć się czytać, bo ma się bawić. I mamy w efekcie siedmiolatka, który nie zna nawet kilku liter. A potem wielki żal, że nauka w szkole za trudna.

    • Justyna Witkowska

      każdy człowiek, nie tylko najmłodszy, jest wyjątkowy. każdy ma prawo do rozwoju we własnym tempie i w zgodzie ze swoimi predyspozycjami. chęć dobiegania do ‚statystycznego statusu’ jest po prostu nienaturalna!

      • własnie tak. Każdy, ale o ile dorosły sam wybiera i decyduje, o tyle za najmłodszych decydują właśnie…rodzice. A dziecko się nie obroni…

    • To prawda, wszystkie dzieci są wyjątkowe, kochane, potrzebują naszej opieki i serca. Pamiętajmy o tym. I chociaż nasze własne najukochańsze, to należy tak postępować, żeby tych innych, cudzych też nie krzywdzić nawet słowem.

    • Bardzo mądry tekst.

    • Bardzo mądry wpis, nigdy nie porównuje swoich dzieci. Każde jest inne i każde wyjątkowe. Otwiera mi się nóż w kieszeni kiedy słyszę od mądrych ciotek, a co ona tak mało mówi?

      • Poczekaj, aż zaczną Cię atakować logopedzi. 😉

    • Takie porównywanie to nie wymysł dziecka, tylko nadambitnych rodziców. Nie ma zaś się co dziwić, że nawet w dorosłym życiu jeden drugiemu zazdrości: A, bo ten ma żonę, a ten trzy samochody. A Ty możesz mieć jeden i też być szczęśliwy.

    • Ja bym jednak nie stawiała kreski na nauce czytania czy liczenia. To, że dziecko uczy się wcześnie czytać i liczyć, to tylko na plus, bo mu będzie po prostu łatwiej w szkole. A więc i mniej stresująco. Moje dziecko umie napisać kilka liter, po prostu ją to ciekawi, więc ją uczymy. Na jej życzenie. A że umiało pisać te parę liter nie mając jeszcze trzech lat. No i co z tego. Wcale nie jest od nikogo „lepsza”. A tak naprawdę, to wg wytycznych rozwojowych jest nawet upośledzona. Ale nadal nie gorsza. Jak będzie bardzo źle, wyrobi się niepełnosprawność, albo będzie się powtarzać klasę, przynosić kiepskie oceny i tak dalej. Za 20 lat i tak nikogo nie będzie obchodzić, jakie się miało oceny w podstawówce. 🙂