Diono Monterey pierwsze wrażenia

Dzisiaj kolejny post o naszym nowym foteliku Diono Monterey 2. Nasze pierwsze wrażenia po ponad dwóch tygodniach użytkowania, pierwsze uwagi Laury, które miały miejsce w czasie naszej pierwszej dłużej podróży. A także wyjaśnienie, jak to się stało, że nagle poczułam potrzebę zmiany fotelika.

Oprócz tych rzeczy, o których pisałam Wam ostatnio, pojawił się jeszcze dodatkowy element. Ja poszłam na kurs prawa jazdy. Po przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że zrobię ten kurs a miłość do jazdy może przyjdzie później 😉 Bo ja jeździć średnio niestety lubię.

Wizja tego, że ja będę kierowcą, a moja córka pasażerem nieco mnie nastraszyła. Zanim poczuję się naprawdę pewnie minie zapewne jakiś czas, a jeździć trzeba będzie. Stąd też jeszcze większa konieczność posiadania nowego, bezpiecznego fotelika, żeby chociaż ten stres odszedł, gdy będę wsiadała za kierownicę. A to nadeszło szybciej niż myślałam, bo egzamin zdałam i prawo jazdy już grzeje się w moim portfelu 🙂

Dlatego też od prawie trzech już tygodni Laura cieszy się nowym, bezpiecznym fotelikiem. Jakie są moje pierwsze spostrzeżenia na jego temat?

Na duży plus stabilna głowa w trakcie snu – do tej pory śpiącej Laurze głowa opadała, była to nasza zmora!  Obecnie głowa pięknie leży między zagłówkami i nie opada na klatkę piersiową. Niestety, w tym wieku dzieci jeszcze drzemią podczas jazdy, zdarza się to coraz rzadziej, ale jest możliwe. Trzeba więc zwrócić uwagę na to, jak wtedy układa się główka dziecka. Co prawda należy odpowiednio ułożyć fotelik (na szczęście oparcie można delikatnie dopasować) p w przeciwnym wypadku główka leci (zdarzyło się nam to podczas głębokiego snu, w trakcie drzemki jest zupełnie inaczej – kto zrozumie jak to działa niech mi wytłumaczy!)

Kolejny plus – stabilne siedzenie. Laura się nie zsuwa. Mam wrażenie, że delikatnie wręcz wpada w fotelik i jest z nim stabilna. Nie umiem Wam tego wyjaśnić, ale sadzając ją mam wrażenie, że nawet gdybym pasów nie zapięła, ona jest w takiej pozycji, że nie poleci do przodu (to tylko porównanie, dla zobrazowania sytuacji! Pasy zapinamy ZAWSZE)

Fotelik woziliśmy zarówno w aucie z systemem mocowania ISOFIX jak i bez niego. W obu przypadkach przylegał do siedzenia i był stabilny. Nawet bez stosowania ISOFIX fotelik trzymał się siedzenia. Koleżanka zadała mi nawet pytanie, czy nie „lata” nam na zakrętach, dlatego też zwracałam na to większą uwagę i obserwowałam. Nic takiego się nie działo. Myślę, że fotelik jest po prostu tak wyprofilowany.

Z brudzeniem póki co  problemu nie mieliśmy, nie wiem więc jak to będzie z czyszczeniem. Naszą najdłuższą do tej pory wyprawą był wyjazd do Bydgoszczy na Spotkanie Świadomych Blogerek. Nie było więc okazji do brudzenia fotelika, staramy się unikać jedzenia w aucie więc myślę, że szybciej doczekamy się „brudu” takiego typowo użytkowego – od butów itp.

Nieco ciężko jak na razie chodzą nam uchwyty na kubki, ale to zapewne przez to, że są nowe. NIE jest to żaden minus, chociaż Laura jest nimi zafascynowana i ciągle chce je wyciągać, a sama nie jest w stanie tego niestety zrobić.

Jak na razie fotelik sprawdza się rewelacyjnie. Pytanie koleżanki podsunęło mi pomysł – może chcecie coś wiedzieć? Może zastanawiacie się nad jakimś aspektem? Chętnie odpowiem na tyle, na ile będę w stanie. Zakup fotelika to decyzja na kilka lat, dlatego lepiej dopytać i wiedzieć więcej, niż wiedzieć za mało. Jeśli zatem macie pytania – zadawajcie je w komentarzach! Zawsze też możecie zwrócić się bezpośrednio do Diono Polska, oni chętnie udzielą Wam niezbędnych informacji i pomogą!

Kto nie widział naszego filmiku o foteliku zapraszam na YouTube 😉

p1200025

p1200029

p1200030

  • |