Czy dziecko ogranicza?

Kiedy zostałam Mamą, wiedziałam, że życie będzie wyglądało zupełnie inaczej. nie wyjdę w piątek wieczorem na spontaniczne piwo w miasto, w zasadzie nic już nie zrobię spontanicznie. Skończą się wyjścia w miasto po telefonie, nie będzie domówek u mnie w mieszkaniu do białego rana. Wszystko zmienia się i kręci się wokół Laury i jej dobra. 

Czy jednak pojawienie się nowego członka rodziny musi ograniczać zupełnie? Przecież zawsze można wynająć nianię, lub podrzucić dziecko Dziadkom, o ile istnieje taka możliwość, i wtedy korzystać z życia.

Gorzej, gdy takiej możliwości nie ma, lub gdy to rozwiązanie nie do końca jest dla nas, bo albo nas nie przekonuje, albo nie mam gotówki na nianię, albo nie ma Dziadków, którzy opieki się podejmą, albo w końcu dziecko nie chce zostawać z kimś innym niż Rodzice.

Oczywiście, posiadanie potomka ogranicza w pewnym stopniu. Każde wydarzenie, każda impreza, każde wyjście na kolację lub wyjazd na wakacje, musi być wcześniej zaplanowany. Wszystko musi być przemyślane w 100%, inaczej nigdzie się nie ruszamy. Zdarza się, że z czegoś rezygnujemy zupełnie, albo wybieramy jedną z kilku rzeczy i na niej się skupiamy szukając rozwiązania.

Na imprezy nie chodzimy, na piwo do pubu ze znajomymi chodzimy rzadko i na zmianę. Do kina zazwyczaj w dzień (ale bardzo rzadko), wtedy, gdy Laurą zajmą się Dziadkowie. Wyjazdy? Planujemy tylko takie, na które Laura może się wybrać razem z nami. I nie, nie twierdzę, że wakacje bez dziecka są bez sensu, po prostu nie mamy innej możliwości, więc wybieramy takie rozwiązanie. Wesela? tylko takie, gdzie wiemy, że będzie miejsce do spania obok sali, gdzie będzie można się udać z Laurą, która na tego typu imprezach potrafi iść spać o 19 😉 Na inne niestety nie możemy się wybrać i odmawiamy. Te rozwiązania nie są do końca komfortowe, nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli, ale dostosowujemy się.

Jednak na pewno nie powiem, że czuję się bardzo ograniczona. Wszystko się da, o ile będzie to wcześniej przemyślane i zaplanowane. Czasami trzeba przesunąć godzinę, żeby zdążyć wrócić do domu przed porą spania Laury. Czasami trzeba plany nieco zmodyfikować, zastanowić się dwa razy, czy damy radę.

Gdzie tylko można wychodzimy w trójkę. Gdy jest pilna potrzeba, prosimy Dziadków o pomoc (niestety, na miejscu mamy tylko jednych i staramy się nie przesadzać z korzystaniem z pomocy). Tak sobie myślę, że to nie dziecko nas ogranicza, tylko niekiedy my sami siebie ograniczamy, a wymówką staje się dziecko 😉

A jak jest u Was? czujecie się ograniczeni przez posiadanie dzieci?

  • |