Chcesz dać mojemu dziecku słodycze-lepiej nie dawaj nic!

Tytuł brzmi okropnie? Zła Matka, która odbiera dziecku dzieciństwo, i na dodatek nie pozwala innym, aby chociaż raz na jakiś czas przemycili mu chociaż trochę dzieciństwa, do jego szarego, burego życia? Może tak brzmi, ale tak nie jest.

Już jakiś czas temu pisałam o tym, że Laura nie będzie jadła słodyczy. Zaznaczałam tam również, że nie oznacza to, że nie będzie wiedziała jak smakuje dobra czekolada, czy domowe wypieki.  Dzisiaj minęło sporo od tamtego czasu, sporo zweryfikowało życie, ale generalnie moje podejście do tematu się nie zmieniło. Laura wie co to domowe ciasto, co to czekolada, zna smak lizaka i gumy rozpuszczalnej. Nie kiedy zdarzy się, że posmakuje gryza czegoś nowego, jednak to rzadkość. 

Chyba że…. no właśnie. Chyba, że zostanie przez kogoś obdarowana. Czymś słodkim. Czymś, czego nie jadła wcześniej, i o co się nie upominała.

Laura jest dzieckiem szczęśliwym, jest prawie ciągle uśmiechnięta, pełna życia i energii. Wszędzie jej pełno, jest duszą towarzystwa, czy to młodszego czy starszego. Szybko się uczy, zapamiętuje…. wiecie dlaczego? Bo jej dieta jest bardzo urozmaicona. Je kasze, wszelkie warzywa (z małymi wyjątkami, ale każdy ma swoje preferencje smakowe), kocha owoce. Dostarcza do organizmu, w miarę możliwości wszelkie niezbędne witaminy. A dlaczego? bo na śniadanie, nie dostaje kanapki z kremem czekoladowym czy słodkiego jogurtu. Bo na drugie śniadanie nie je batonika, tylko owoc. Bo z półek w sklepie ze słodyczami, wybiera tylko lizaka, a nie płacze nad stertą batoników, czekoladek, wafelków.

Przepraszam, ostatnio zatrzymuje się też przy kinder niespodziankach…. bo została takim obdarowana. Niestety, nie raz nie dwa, ale trzy dni pod rząd, co sprawiło, że zapamiętała. I teraz my mamy problem. I nie taki, że szkoda nam 3 złotych na jajko z zabawką, ale taki,  że szkoda mi zdrowia mojego dziecka, które jest nadszarpywane przez dawkę cukru i pozostałych składników obecnych w tej czekoladzie. Zamiast jajka za 3  zł codziennie, co w  tygodniu da sumę 21 złotych, mogę kupić całą tabliczkę gorzkiej czekolady, dobrej gatunkowo, i jeszcze zostanie na kolorowankę. A i spożycie takiej czekolady wyjdzie Laurze na zdrowie!

Inny przykład, podróbki znanych marek, oferujące czekoladowe batoniki z mlecznym nadzieniem. Dostępne w popularnym Dyskoncie. Smakują tak, że nawet ja, po tym jak skonfiskowałam podarunek Laurze, nie byłam w stanie tego przełknąć. Krótko mówiąc-sztucznie.

Goście, którzy wpadają do nas, i od progu wołają do Laury, że mają dla niej prezent, a potem machają paczką wypchaną właśnie takim czekoladopodobnym badziewiem, które też zresztą kosztuje  koło 3 zł, nie są u mnie mile widziani. Niestety, jestem zła, niegościnna, mam zbyt duże wyobrażenie o tym, jak inni powinni zachowywać się wobec mojego dziecka, a może liczę na drogie prezenty? Nie. Po prostu, skoro nie wychodzi to mojemu dziecku za zdrowie, nie życzę sobie tego. Drogich prezentów zresztą też nie. Jeżeli chcesz podarować coś Laurze, gdy do nas przychodzisz, proszę bardzo! W kiosku kolorowanka kosztuje 1,9 zł, czyli jeszcze jesteś do przodu, Laura zje porcję cukru mniej, a ja będę Cię traktować z szacunkiem, bo zadbałeś o moje dziecko, i uszanowałeś moją decyzję.

Nie wiem, skąd przekonanie w ludziach, że słodycze są dla dwuletniego dziecka dobrym podarunkiem. Bo już nie ma roczku? Jest na tyle duże, że można je faszerować cukrem? Bo się ucieszy, więc Ty też się ucieszysz, że sprawiłeś jej chwilową radość? Bo raz na jakiś czas nie zaszkodzi? Tylko wiesz, problem jest wtedy, gdy okazuje się, że pomyśli tak każdy, kto spotyka Laurę. Wyjdzie na to, że bywają okresy, że po kilka razy dziennie będzie dostawała „coś słodkiego”.

Moje dziecko jest szczęśliwe, mimo, iż od nas nie dostaje takich rzeczy. I je czekoladę. Proszę bardzo, chcesz dać Laurze czekoladę, kup nam paczkę daktyli. Kakao i mleko w domu mam. Wiesz jaka pyszna jest domowa czekolada? Zdecydowanie lepsza od popularnego kremu czekoladowego, i można ją jeść bez wyrzutów sumienia, nawet  jak jest się dorosłym 😉

O tym, jakie skutki powoduje nadmierne jedzenie słodyczy, pisałam w pierwszym poście, nie będę powtarzać tutaj. Mam tylko nadzieję, że jeśli dajesz mojemu dziecku słodycze, robisz to, bo nigdy i nigdzie nie słyszałeś, że mogą szkodzić. W przeciwnym wypadku świadomie krzywdzisz moje dziecko.

Laura nie potrzebuje czekoloadopodobnych wytworów, aby mieć szczęśliwe dzieciństwo.

Mam takie wrażenie, że mimo postępu, mimo XXI wieku, jesteśmy w niektórych sprawach bardzo do tyłu. Dopiero niedawno do nas dotarło, że palenie szkodzi, nie tylko palaczowi, ale i osobie narażonej na bierne palenie. Teraz pora na zrozumienie, ile krzywdy może wyrządzić nieprawidłowa dieta. Tylko na to narażeni jesteśmy wszyscy, bo o ile palą Ci co chcą, o tyle jeść musi każdy z nas.

Dlatego tak niezbędna jest fachowa pomoc w tym zakresie. Sama wiem, jak to ważne, jak bardzo jest to niezbędne, gdy okazuje się w najmniej odpowiednim momencie, że coś jest nie tak. Że musisz uważać, tym bardziej teraz, gdy jesteś w ciąży. Dlatego wraz z Fundacją My Pacjenci, staramy się walczyć o wprowadzenie darmowej porady dietetycznej dla kobiet w ciąży i dla małych dzieci. To niezwykle istotna sprawa, dzięki której rodzice dostaną pomoc na odpowiednim poziomie. Dlaczego to tak ważne? Bo od tego, jaki start będzie miało Twoje dziecko, zależy jego przyszłość. Na nic zdadzą się polisy, zabezpieczenia, studia, jeżeli Twoje dziecko nie będzie zdrowe. Jeżeli tak jak ja, uważasz, że powinniśmy dbać o dobre nawyki od początku, że wsparcie jest potrzebne, bo rodzice nie mają gdzie udać się po fachową pomoc, podpisz petycję. Dla Ciebie to minuta, dla rodziców to szansa, na rozwianie wątpliwości-bo kto ich nie na początku, gdy jest świeżo upieczonym rodzicem! Wejdź na stronę glodnizmian.pl i pokaż, że mamy Twoje poparcie!

głodni zmian

PS. Przepis na domową czekoladę, którą Laura się zajada na zdjęciach poniżej, znajdziecie TUTAJ.

P1130536 (Copy)

P1130544 (Copy)

  • |