Allerco po raz drugi – emulsja do kąpieli i balsam do ciała

Jakiś czas temu miałam okazję poznać serię kosmetyków do skóry wrażliwej. Były to: szampon oraz krem emolientowy. Po pozytywnym zaskoczeniu i reakcji skóry mojej i Laury, która była zdecydowanie na plus, sięgnęłam po kolejne produkty z tej serii. 

Tym razem sprawdziłam na własnej i Laury skórze jak działają balsam do ciała oraz emulsja do kąpieli. Jak pisałam przy okazji poprzedniego postu o tych kosmetykach, allerco produkuje preparaty hipoalergiczne. I faktycznie, mimo problemów z dobraniem odpowiednich kosmetyków, tym razem wszystko przebiegało gładko i obyło się bez komplikacji w postaci zaczerwienień czy swędzenia.

Na pierwszy ogień poszedł płyn do kąpieli. Celowo darowałam sobie używanie balsamu, ponieważ chciałam sprawdzić w jakiej kondycji będzie skóra po kąpieli z dodatkiem emulsji allerco. Sama emulsja jest dość gęsta (w porównaniu do innych tego typu kosmetyków, z którymi miałam styczność). Aby dobrze rozmieszała się w wodzie musiałam nieco jej „pomóc”. Już pierwszy kontakt z emolientem powodował, że skóra robiła się gładka.

W emulsji wykąpałam najpierw siebie, później wypróbowałam ją na Laurze. Przyznam, że zostałam dość pozytywnie zaskoczona. Mimo odstawienia jakichkolwiek balsamów, skóra nie wyglądała najgorzej. Wręcz przeciwnie, dało się zauważyć, że jest ona w lepszym stanie niż po standardowej kąpieli. Nawilżenie nie utrzymywało się cały dzień, jednak w przypadku skóry suchej niekiedy nawet stosowanie balsamu nie wystarczy, skóra od razu robi się ściągnięta i sucha. Dlatego ten sprawdzian emulsja allerco zdała na 5!

Gdy już sprawdziłam jak radzi sobie emulsja sięgnęłam po uzupełnienie całości, czyli balsam do ciała. Laurę smarowałam raz na kilka dni, po kąpieli w emulsji w przypadku jej skóry nie było konieczności częstszego smarowania balsamami. Wynika to też pewnie z faktu, że codziennie w żłobku kilkakrotnie smarowana jest kremami do opalania, a one też nawilżają.

Ja natomiast smarowałam się codziennie. Troszkę ponarzekam, bo wydaje mi się, że mało wydajny balsam był, ale może kwestia rodzaju skóry – to nie pierwszy taki specyfik, z którym mam tego typu problem. Poza tym mała nie jestem, więc i powierzchnia do nawilżenia jest większa 😉 Ponadto balsam jest dość gęsty – to z pewnością na plus, ale też może powodować, że szybciej się go zużywa.

Balsam szybko się wchłania i sprawia wrażenie pokrywania skóry warstwą ochronną – z pewnością takie jest tylko moje odczucie, bo naprawdę wchłania się ładnie, nie plami ubrań. Być może nawilżona skóra odnosi wrażenie bycia „chronionej”. Jako, że kosmetyki allerco są bezzapachowe nie mam problemu ze smarowaniem całego ciała – nie muszę się bać, że zapachy innych kosmetyków i balsamy będą się przenikać wzajemnie.

Lato jest chyba trudnym okresem do testowania kosmetyków. Kontakt ze słońcem, gołe nogi, które ocierają się o różne powierzchnie. Niekiedy na koniec dnia naprawdę widać już zmęczenie skóry i brak dostatecznego nawilżenia. Myślę, że połączenie emulsji z balsamem może przynieść bardzo dobre rezultaty. Ja nie kąpię się codziennie – z reguły biorę prysznic, dlatego głównie działa u mnie balsam, a emulsja jest uzupełnieniem.

To kolejne z kosmetyków marki allerco, które zagościły w naszej łazience, i są doskonałymi kosmetykami pielęgnacyjnymi. Przyznam, że idealnie sprawdzają się przy wyjazdach, ponieważ obie z Laurą możemy je stosować.

Czy mieliście już styczność z tymi specyfikami? A może ciągle się wahacie? Serdecznie je Wam a Laurą polecamy!

kosmetyki allerco

P1170676

P1170682

P1170685

P1170687

P1170693

P1170701

  • |